język polskijęzyk angielski

Realizm magiczny

Tajemnica szóstego gołębia

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka familijna, muzyczna, częściowo lalkowa
Szczegóły obsady
plan aktorski uzupełniają formy lalkowe
Prapremiera polska
listopad 2026 (dramat powstał na zamówienie Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie)

Coś się dzieje w Częstochowie… Pomniki ożywają, murale się kruszą, świat staje na głowie i traci równowagę. Najnowszy dramat Maliny Prześlugi to zanurzona w lokalności opowieść o mieście i jego legendach, mitach oraz wielokulturowej historii. W pełnym werwy i humoru tekście autorka staje w obronie Częstochowy – tej wyobrażonej i fantastycznej, zbudowanej nie tylko z kamieni i betonu, lecz także z poczucia swojskości i wyjątkowości tego miejsca. W Tajemnicy szóstego gołębia odbiorca zostaje wprowadzony w fantastyczny świat, w którym to postaci z legend i baśni o powstaniu miasta nadają mu rytm oraz tożsamość, a także chronią jego kulturową pamięć.

Przygoda, będąca głównym wątkiem Tajemnicy szóstego gołębia, rozpoczyna się od zagadkowego zniknięcia jednego z ptaków ze słynnej fontanny z pomnikiem „Dziewczynki z gołębiami”. To wydarzenie wprowadza nierównowagę, niszczy balans między prozaiczną codziennością mieszkańców miasta a cudownością jego atmosfery. Częstochowa nagle wpada w niebezpieczną logikę komercjalizacji, pośpiechu i bezdusznej geometryzacji. Aby uchronić miasto przed rozpadem i utratą tożsamości, Dziewczynka, przy wsparciu legendarnego Częstocha, fantastycznej Kury oraz innych miejskich pomników, wyrusza w podróż pełną przygód, zwrotów akcji oraz zachwytów swojskością. Trzeba odnaleźć zaginionego gołąbka, aby miasto ponownie uwierzyło w to, co wydaje się tylko niemożliwym cudem. W Tajemnicy szóstego gołębia Malina Prześluga odkrywa przed odbiorcami być może nieznaną szerzej stronę Częstochowy: miasta słynącego z klasztoru na Jasnej Górze, lecz także żywego organizmu, bogatego w wielowarstwową historię, legendy oraz folklor. Ta inna, nie mniej ważna strona Częstochowy zaprezentowana została z dużym wdziękiem oraz miłością do tego, co czyni ją wyjątkową.

Jaskółeczka

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dla dzieci i dorosłych
Prapremiera polska
16 maja 1992, Teatr Lalek Guliwer, Warszawa, reż. Adriana Nora Pizzino, kolejne premiery: 1993, Opolski Teatr Lalki i Aktora; 2002, Teatr Lalek Guliwer, Warszawa; 2018, Teatr Miejski, Leszno; 2021, Scena Relax, Warszawa

Inspirowana utworem brazylijskiego pisarza Jorge Amado baśniowa opowieść o niemożliwej miłości rozgrywa się na dwóch planach: metafizycznym oraz ziemskim – w ogrodzie. Na tej pierwszej płaszczyźnie zakochany w Jutrzence – córce Czasu – Wiatr kłóci się z ojcem swojej wybranki o interpretację historii, którą jej opowiedział, a która (zupełnie przypadkiem) do złudzenia przypomina ich nieszczęśliwą miłość, rozgrywającą się w cieniu sprzeciwu ojca.

Raz po raz przenosimy się zatem do ogrodu i śledzimy tragiczne losy Kota, który… pokochał Jaskółkę. Czas uważa, że bajka stanowi przestrogę przed nieodpowiednimi znajomościami, a Jaskółka cudem (i troską rodziców) uszła morderczym zamiarom Kota. Z kolei Wiatr przekonuje, że miłość drapieżnika do ofiary jest silniejsza od instynktu łowczego: „miłości nie należy lekceważyć, bo tylko miłość na tym świecie ma sens, przynosi radość i szczęście, i odmienia na lepsze nawet najbardziej paskudnego kota”.
Kot niby ma na koncie morderstwo Gołębicy, ale… to z miłosierdzia. Ptak spadł z drzewa i cierpiał z połamanymi skrzydłami. W dodatku Jaskółeczka w ogóle się go nie boi, a wręcz prowokuje, wyzywając od Brzydali. Jak wiadomo, kto się czubi, ten się lubi. Wszystkie zwierzątka z ogrodu starają się ostrzec młodą przed niebezpieczeństwem, przekonując, że praw natury nie można łamać. Jaskółka nic sobie jednak z tego nie robi, a lament wokół jej relacji z Kotem zrzuca na karb uprzedzeń i stereotypów. Dopiero kiedy jej „wspaniali rodzice” (jak bezustannie mówią sami o sobie) swatają ją ze Słowikiem – który choć głupi jak but, to chociaż ładnie śpiewa – zapomina o swoim „Brzydalu”.
Zakochani spotykają się jednak raz jeszcze: Jaskółeczka się waha, a Kot, choć początkowo nadąsany, zaczyna roztaczać przed nią wizję nietypowego, ale szczęśliwego wspólnego życia. Kiedy drapieżnik w żartach zaczyna się szykować do skoku (raczej w ramiona ukochanej, niż z pazurami na ofiarę), interweniują Rodzice i zabierają młodą ptaszynkę. Na tym jednak nie koniec tragedii Kota, który niedługo potem ginie ukąszony przez węża. Tymczasem Wiatr wyznaje Jutrzence miłość i porywa ją do tańca…

Słobodzianek w Jaskółeczce w bezpretensjonalny, pełen humoru sposób opowiada o współczesnej, zmieniającej się rodzinie, o normach społecznych i buncie przeciwko konwenansom, a przede wszystkim o uczuciach, których nikt i nic nie może powstrzymać. To zatem baśń w najlepszym stylu: mądra i zabawna opowieść dla dzieci, pouczająca (choć nie moralizatorska!) i wzruszająca historia dla dorosłych.

Historia o Żebraku i Osiołku

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera polska
10 maja 1983, Historia o Żebraku i Osiołku, Teatr Pinokio, Łódź, reż. Bogumiła Rzymska; kolejne premiery: 20.05.1990, Teatr "Miniatura", Gdańsk, reż. T. Słobodzianek; 01.01.1992, Towarzystwo Wierszalin; 24.10.2003, Teatr Lalki i Aktora, Wałbrzych

Napisana w 1980 roku sztuka to debiut Tadeusza Słobodzianka, skierowana do dzieci baśń dla teatru lalek, oparta na motywie znanym w literaturze polskiej co najmniej od 1637 roku, kiedy to Piotr Baryka napisał komedię dworską: Z chłopa król. U Słobodzianka opowieść o tym, jak przedstawiciel biedoty w zmiennych zależnie od wersji okolicznościach zasiada na tronie, zostaje wpisana w strukturę moralitetu i psychomachii. Tu jednak walka dobra ze złem o duszę ludzką to nie tyle starcie najpoważniejsze z poważnych – ile komiczne pasmo nieporozumień, niesprawiedliwości, chybionych ambicji i planów.

Podpuszczany przez Diabła Bóg przyznaje, że świat jest daleki od ideału, postanawia więc podjąć się próby jego naprawy, poczynając od udzielenia pomocy Żebrakowi. Ten budzi się głodny na ulicy i grzebiąc w śmietniku, znajduje złoty grosz, który wydaje na kupno Osiołka. Zwierzę ucieka w nocy (na sznurek, którym można by było je przywiązać, Żebrakowi już nie starczyło), dręczą je jednak wyrzuty sumienia – wszak biedny człowiek od ust sobie odjął, żeby uratować Osiołka z niewoli. Z pomocą przychodzi mu Sowa Kasandry, która zdradza zwierzęciu, gdzie znaleźć piękny i wartościowy klejnot. Traf chce, że Król akurat szuka męża dla Królewny, a podstawowym kryterium wyboru małżonka jest właśnie dostarczenie jej w podarku najpiękniejszego klejnotu. Ptak Feniks za namową Osiołka doprowadza wygląd Żebraka do porządku, a do zdobycia Królewny brakuje biedakowi już tylko królestwa. Za wskazówką Księcia Nocy Osiołek podstępem zabija Smoka, zdobywając tym samym jego zamek, który ofiaruje Żebrakowi.
Gotowy teraz do ożenku biedak rusza do Królewny, żeby samemu stać się Królem. Nie trzeba będzie długo czekać, aż władza wyruguje z pamięci Króla-Żebraka wspomnienia o niedoli: władca przepędza proszącego go o jałmużnę człowieka, a i Osiołkowi się dostanie, mimo jego kluczowej roli w poprawie losu bohatera. Niewdzięczność Króla-Żebraka rychło zostaje ukarana przez los – Żebrak budzi się wtem ze snu z powrotem w łachmanach. Tymczasem Anioł z Diabłem kłócą się o to, który z nich tym razem spartaczył plan naprawy świata, a Bóg chrapie sobie smacznie, zmęczony „dobrze” wykonaną pracą.

Wśród całej panoramy barwnych (zarówno charakterem, jak i językiem) postaci, od przerysowanych dworzan i króla parodiujących polską szlachtę, przez naiwnego Osiołka, po niewdzięcznego Żebraka, jedyną postacią zdradzającą oznaki rozsądku jest… Błazen. Ten jednak oczywiście ginie, ścięty przez Króla-Żebraka. Historia Słobodzianka to zatem z jednej strony przypowieść o tym, że z niegodziwością nie można walczyć, zamieniając miejscami kata i ofiarę (albo inaczej: to nie król jest zły, tylko tron go takim czyni), z drugiej to ironiczna baśń o godzeniu się z życiem, nawet jeśli byle jakim, niesprawiedliwym i przewrotnie okrutnym. Co należy jednak podkreślić, choć Historia momentami smakuje gorzko, cięty humor Słobodzianka, jak i baśniowo-jarmarczna konwencja sprawiają, że chłonie się ją z przyjemnością.

Pułapka

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka dla teatru lalkowego, sztuka dla dzieci i dorosłych, przypowieść, współczesna bajka
Prapremiera polska
11 września 1983, Teatr Groteska, Kraków, reż. Wojciech Ziętarski

W środku lasu wpadają na siebie Kot i Pies. Odwieczni wrogowie zamiast rzucić się sobie do gardeł dzielą się pieśnią o swoich smutnych losach: Pies mimo wiernej służby przez całe życie został na starość wyrzucony przez swojego pana; Kot wprawdzie nie pracował tak pilnie, ale… prowadził się z godnością kotom właściwą, a której został pozbawiony przez pana podobnie jak Pies. Do chóru dołącza Świnia, która żyła sobie spokojnie nikomu nie wadząc, aż tu nagle przy Wielkanocy rzucono się na nią z morderczymi zamiarami - cudem uszła z życiem. Związane nieszczęściem zwierzęta ruszają w drogę, dodając sobie animuszu buntowniczą pieśnią, zapowiadającą rozliczenie oprawców.

Okazja ku temu rychło im się przydarzy: z tytułowej pułapki ratuje Niedźwiedzia Człowiek, którego jednak wygłodniały miś w „podzięce” planuje pożreć. Świadkami niegodziwości Niedźwiedzia przypadkiem zostali Pies, Kot i Świnia, którzy w odróżnieniu od nieludzkich zwyczajów ich ludzkich panów, o losie Człowieka zamierzają rozstrzygać w majestacie prawa. Zwierzęta bez zwłoki wchodzą w sądownicze role, brakuje tylko obrońcy, którym mimowolnie zostaje znaleziony w pobliżu niepozorny Zając. Leśny adwokat okazuje się jednak o wiele sprytniejszy niż mogło się wydawać – wytyka świadkom hipokryzję i błędy w rozumowaniu. Tymczasem pusty żołądek Niedźwiedzia daje o sobie znać coraz głośniej, co skłania go do zjedzenia Człowieka niezależnie od wyroku. Zając ratuje sytuację namawiając misia do rekonstrukcji nieszczęśliwego wypadku… przez co Niedźwiedź ponownie ląduje w pułapce.

Uratowany Człowiek oferuje zwierzętom dom i opiekę, pozostaje jeszcze tylko kwestia niesfornej ofiary w sidłach… Niedźwiedź daje słowo honoru, że nikogo nie skrzywdzi, a do tego weźmie się w końcu do uczciwej pracy. Dlatego znów zostaje uwolniony, a wszystko – jak to w bajce – kończy się dobrze.

Jeden z pierwszych utworów Słobodzianka – pisana z myślą o teatrze lalek bajka – to tak samo niezwykle zabawna komedia, co całkiem pouczająca opowieść o niesprawiedliwości, względności perspektywy i lekcja w rozwiązywaniu konfliktów. Na każdego z nas czekają przecież w życiu pułapki, dlatego należy pamiętać, że:

“Nie sztuka za wszelką cenę żyć,
Podartą, szarą duszą być,
Sztuka jest z każdej pułapki wyjść cało”.

 

Ucho

Autor
Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera polska
zrealizowane w 2020 roku dla Estrady Poznańskiej jako słuchowisko w reżyserii autora

W obecności syna ojciec Marcina i Joli wydaje ostatnie tchnienie. Marcin dzwoni po siostrę, która po przyjeździe zauważa, że nieboszczykowi dziwnie powiększają się uszy. Rodzeństwo opuszcza na chwilę pokój, Marcin częstuje siostrę piołunówką... Gdy chcą wrócić do pokoju ojca, nie da się już wejść, bo drzwi od wewnątrz zabarykadowało wielkie na cały pokój… ucho. Z wnętrza ucha dobiega muzyka, która z czymś im się kojarzy, coś przypomina tak silnie, że czują nieodpartą chęć, by jej źródło odszukać. Ściągają buty ("przecież nie będziemy chodzić po ojcu w butach") i – jak Alicja przez szkło lustra – wchodzą w głąb ucha. Rozpościera się przed nimi surrealistyczny, choć i dziwnie znajomy z dzieciństwa świat. Jak bohaterka Krainy czarów napotykają w nim, wciąż poszukując swojej muzyki, dziwne postaci. Oto Wykidajło zaprasza ich na występ do lokalu, który okazuje się być odwiedzaną nader często w ich dzieciństwie przez ojca "Warszawianką". Przez chwilę boją się, że mogą tu utknąć, ale szczęśliwie wydostają się na pole, gdzie spotykają Oracza. Ten wyznacza im zadanie zaorania pięciu bruzd ziemi – czują, że znaleźli się już blisko celu swej podróży: znalezienia wytęsknionej muzyki.
Zatapiając się w surrealistyczny świat ucha, rodzeństwo poszukuje samych siebie, siebie nawzajem i swojej przeszłości. Czy uda im się odnaleźć muzykę?  

 

Zwierzęta, które zjadły swoich ludzi

Autor
Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Sztuka powstała w roku 2019, przeznaczona na scenę dramatyczną lub lalkową; dostępna w języku polskim, angielskim i ukraińskim
Szczegóły obsady
występują, w zależności od interpretacji, 3 kobiety, 5 mężczyzn, jedno dziecko i kilka głosów
Prapremiera
10.03.2020, ADC Theatre, Cambridge, Wielka Brytania, scena Corpus Playroom, reż. Molly O’Gorman

Sasza i Misza, dwaj żołnierze ukraińskiej wojny w Donbasie, przeczekują bombardowanie w zrujnowanym, klaustrofobicznym wnętrzu w towarzystwie mówiących ludzkim głosem wypchanych psów, charta i pudla, oraz akwarium pełnego gadających rybek. Prowadzą dość absurdalne rozmowy, z których dowiadujemy się, że Wujo zakopał na pamiątkę w ogródku Trzech Ruskich, że kończy się pitna woda i że na podwórku leży zastrzelony Chłopczyn z rowerkiem, którego należałoby wnieść do środka i wypreparować jak psy. Rozmowy toczą się przy herbacie osładzanej do złudzenia przypominającej cukier trutką na psy, a całą sytuację komentuje zgryźliwie samowłączające się radio. Z czasem zwierzęta – a przewija się ich przez dramat sporo, od krów i knurów po gigantyczną, acz małomówną papugę – przejmują kontrolę nad tym mikroświatem.

Autorka pisze we wstępie:

„W tej groteskowej opowieści perspektywa ludzka miesza się z optyką zwierząt, a znany świat, choć pod ostrzałem, powoli znika w oparach absurdu. Czy stanowisko antropocentryczne jest jedynym uprawnionym? Kto ma prawo decydować o losie innych żywych stworzeń? Do czego zdolny jest człowiek i czy są jakieś granice? Zwierzęta, które zjadły swoich ludzi to sztuka o tym, co to znaczy umrzeć, być człowiekiem, przeżyć wojnę. To absurdalna, surrealistyczna, czarna komedia o wypychaniu, antropocentryzmie i konflikcie zbrojnym w Donbasie”.

Eksperymentalny w formie i treści dramat Ewy Sułek przejmuje grozą i bawi, a jej bohaterowie – w swym oczekiwaniu nie wiadomo na to, najpewniej na własna zagładę – kojarzą się nieodparcie z Beckettowskimi Vladimirem i Estragonem.

Zatrzymać czas

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Sztukę można realizować w teatrze lalkowym
Szczegóły obsady
Sztuka wieloobsadowa

Zatrzymać czas to tekst napisany z myślą o teatrze lalkowym – plastyczny, abstrakcyjny, pełen metafor i pytań bez odpowiedzi. Wśród bohaterów wyróżnić należy Sekundę, która chciała należeć do innej minuty, Minutę, która nie chciała minąć, oraz Godzinę, która nie chciała nadejść. Między tymi postaciami budzi się trwała choć „niemożliwa” przyjaźń – przecież bohaterowie nie powinni się w ogóle spotkać! – a jednak wspólnie udają się na poszukiwanie wszechmocnego zegara, który pozwoli im być, kim zechcą, wyrwać się spod władzy czasu.

To sztuka o trudności pogodzenia się z tym, co nieuniknione, o nierównej walce z tym, co dostajemy od losu, czyli najogólniej – o przyrodzonym człowiekowi lęku przed końcem, starością i śmiercią.

Zimne serce

Tytuł oryginalny
Kaltes Herz
Tłumacz
Bikont, Karolina
Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
utwór powstały z inspiracji baśnią Wilhelma Kauffa „Das kalte Herz”
Szczegóły obsady
+chór

Mało jest wątków Faustowskich we współczesnej literaturze teatralnej. Schmidt wypełnia tę lukę, jednak nie o wieczne życie toczy się handel, a o pieniądze. Zimne serce rozpoczyna równie szczegółowy, co makabryczny opis pewnego morderstwa:

„13 czerwca wieczorem około godziny 22.00
peter munk kijem golfowym zabija swoja żonę lisbeth
[…] narzędzie okazuje się zbyt tępe
i nie doprowadza do natychmiastowego zgonu
[…] straciwszy orientację lisbeth czołga się na kolanach w kierunku łazienki
[…] wreszcie […] postanawia […] wsadzić żonę do wanny
rozcina jej żyły wzdłuż
wsadza korek w odpływ i puszcza gorącą wodę
[…] peter munk schodzi na dół do salonu
i nalewa sobie whisky”

W odpowiedzi na pytanie, co mogło spowodować ten czyn tytułowego bohatera, czytelnik otrzymuje dużo więcej niż rekonstrukcję pewnego patologicznego przypadku. Utwór Schmidta jest bowiem wielopłaszczyznowym studium namiętności i upadku współczesnego everymana przedstawionym w szerokim kontekście społecznym.

Peter Munk to potencjalnie każdy z nas, być może ktoś, kto żyje w mieszkaniu za ścianą albo w domu w najbliższym sąsiedztwie. Poznajemy go jako pracownika fabryki czekolady, mieszkającego wciąż razem z matką. Zmęczony codzienną monotonią ogłupiających czynności, wtłoczony w system pracy wspierany szeregiem pseudoudogodnień pracowniczych, coraz wyraźniej dostrzega dwoistość otaczającej go rzeczywistości. Jak bardzo Munk chciałby należeć do lepszego świata! Ożenić się z Lisbeth – studentką akademii sztuk pięknych, pracującą tymczasem na kasie, zamieszkać w którymś z okazałych domów na przedmieściach, żyć tak, jak piękni i szczęśliwi ludzie z reklam czekolady. Czuje, że ten wyjątkowy świat jest stworzony także dla niego. Dlatego porzuca pracę w fabryce, a kiedy pewnego wieczora niespodziewanie otrzymuje e-mail, że wygrał niemal milion euro, bez wahania zgłasza się po wygraną. Gdy tajemniczy Martin Diaz pyta, czy Munk nie życzy sobie jeszcze czegoś innego, ten jest tak zaaferowany możliwością szybkiej wypłaty pieniędzy, że bez wahania odpowiada: nie. Nagle wzbogacony, rzuca się w wir życia, jakie, według niego, prowadzą bogaci ludzie. Podejmuje ryzykowne inwestycje, w końcu ponosi porażkę i wszystko traci. Z 73 euro i 45 centami przy duszy wraca do domu, gdzie ponownie dostaje szansę dojścia do wielkich pieniędzy: w zamian za „żar serca” może posiąść umiejętność inwestowania na giełdzie.

Zimne serce Volkera Schmidta to przypowieść dla dorosłych, oparta na motywach baśni, której bohaterem jest, tak jak u Schmidta, niejaki Peter Munk. Wymienił on swe serce na zimny kamień i pokaźną kwotę talarów. Autor, wykorzystując baśniową konwencję, trafnie opisuje rzeczywistość społeczno-ekonomiczną współczesnego świata i demistyfikuje obrazy szczęśliwości i dobrobytu tworzone przez system neoliberalny. Tu nic nie ma za darmo, a profity materialne zawsze są okupione stratą w sferze duchowej. Bohater nie uczestniczy w grze o sumie dodatniej, w której zyskiwałyby obie strony. W grze o pieniądze (a może po prostu: dla banku) liczy się tylko zysk… i zimne serce.

- Ze Wstępu Krzysztofa Tkaczyka do II tomu antologii sztuk Volkera Schmidta pt. Zimne serca.

 

Mała syrena

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Adaptacja baśni Hansa Christiana Andersena

Współczesna wersja bajki Andersena to zabawna i pełna uroku opowieść o sile prawdziwej miłości. Mała Syrena to nieco introwertyczna nastolatka, która kocha taniec i muzykę. Z kolei Książę, spadkobierca rodzinnej fortuny zbudowanej na produkcji luksusowych statków pasażerskich, jest nieco zadufanym w sobie lekkoduchem. Pragnie za wszelką cenę udowodnić, że swoją przedsiębiorczością dorównuje niedawno zmarłemu ojcu. Książę nie daje posłuchu doradcom, z beztroską wprowadzając najbardziej szalone pomysły w życie, czym przyczynia się do powolnego bankructwa firmy. W wyniku jego niekompetencji statek rozbija się o przybrzeżne skały. Nieprzytomnego Księcia przypadkowo spotyka na spacerze Mała Syrena, która udziela mu pierwszej pomocy. Dziewczyna z miejsca zakochuje się w mężczyźnie. Zawstydzona własną reakcją, ucieka na odgłos zbliżających się ludzi. Księcia odnajdują dziewczęta zbiegłe z klasztoru dla wyjątkowo niebezpiecznych piękności. Książę budzi się i dostrzega przed sobą twarz jednej z dziewczyn – Księżniczki – uzależnionej od instagrama, zakupów i wizyt w salonie urody. Młodzieniec jest przekonany, że to właśnie ona, a nie Mała Syrena, uratowała mu życie. Tymczasem Mała Syrena dokonuje paktu z właścielką kasyna: zrzeka się swojego pięknego głosu na rzecz Wiedźmy w zmian za człowiecze kształty….

Romantyczny świat uczuć Małej Syreny zostaje brutalnie skonfrontowany z nowoczesnością, zaludnioną przez użytkowników zakochanych w aplikacjach, lajkach i selfie; nowoczesnością, która nie przewiduje miejsca na bezinteresowne uczucie. Lecz mimo tego, że świat hołduje głównie pozorom inkrustowanym fotoshopem, youtubem i instagramem, wciąż istnieją w królestwie Internetu jednostki, których pragnienia pozostają autentyczne i szczere.

Kiedy powraca deszcz

Tłumacz
Korzeniowska-Bihun, Anna
Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Prapremiera
Teatr Atelier 16, reż. Andrij Biłous (2006)

W miasteczku Bez Nazwy od wielu lat nie pada deszcz, nikt się nie rodzi, nikt nie umiera, nic się nie dzieje. Miejsce, w którym nie spełniają się żadne marzenia, a wszyscy trwają w rodzaju letargu. Aż do dnia, gdy zjawia się w nim Hałyna – dziewczyna po przejściach, która rezygnuje z prestiżowej pracy i wyjeżdża z wielkiego miasta, by w spokoju w małej miejscowości leczyć złamane serce. Otwiera małą kawiarnię i powoli poznaje mieszkańców, dla których szybko staje się obiektem obserwacji i nadzieją na wprowadzenie zmian. Intencje zainteresowanych nie są jednoznaczne, a urokliwe miasteczko nie jest cichą przystanią. Samotna dziewczyna łatwo może stać się bezbronną ofiarą... Zaproszona przez jedną z mieszkanek na uroczyste spotkanie, planuje wraz z towarzyszącym jej Cieniem oczyszczenie zniewolonych dusz mieszkańców, by wreszcie mógł spaść deszcz.

Kiedy powraca deszcz proponuje rodzaj niebezpiecznej gry między postaciami, które z determinacją pragną zmian, wbrew świadomości, że są one jedynie utopią.

Dramat, utrzymany w konwencji realizmu magicznego, opowiada o współczesnych relacjach wśród młodych, w miarę zamożnych ludzi i stagnacji, która ogarnia ich życie.