język polskijęzyk angielski

Zupancic, Matjaz

The Corridor

Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

ZMIENNY SCENARIUSZ EKSPERYMENTU - feminizm z determinacji

Akcja rozgrywa się na korytarzu i na planie ogólniejszym dotyczy medialnej manipulacji. Szczegóły dotyczą sterowania relacjami międzyludzkimi - oglądamy kulisy reality show. Choć widownia zaciera ręce na potencjalne wybryki małp w klatce, małpy obiecują sobie, że pokażą tylko tyle, ile zechcą. Z czasem pokornieją. Wiedzą już, że wygra ten, kto ma odwagę pokazać najwięcej. Kamery są wszędzie. Jedyne miejsce, w którym uczestnicy nie istnieją dla telewidzów, to korytarz przy wyjściu. Ostatecznie okazuje się, że najważniejsze dla nich rzeczy rozgrywają się na korytarzu, czyli tam, gdzie "nie istnieją".  Sztuka zaczyna się i trwa banalnie (typowy Big Brother), lecz jest to banał zamierzony, który ma uśpić naszą czujność. Potem sprawy się komplikują i ostatecznie Autor przedstawia nam wojnę emocji i nerwów oraz zaskakujące zakończenie, które rekompensuje nam trudy poniesione w trakcie śledzenia "eksperymentu". Gdy na końcu pojawia się trup i kamery w rękach strażników, widz wzdycha, bo kamery na scenie widział już wiele wiele razy. Mimo to, Korytarz jest prowokacyjną sztuką, z ciekawymi przejściami dramatycznymi i równie ciekawą galerią postaci.
 
Treść: Sztukę otwiera długi speech  MAXA, mistrza ceremonii. Dalej słuchamy "korytarzowych zwierzeń" uczestników. "Dlaczego tu przyszedłeś?" , "Czy myślisz, że wygrasz?", "Czy twoja rodzina ma coś przeciwko temu?". Dochodzą do tego zwierzenia na temat życia osobistego. "Rodzące się uczucia" kalkulowane są przez uczestników na chłodno; w dodatku kobiet jest w studio więcej niż mężczyzn. W trakcie prywatki wyrywają się parami na korytarz, żeby się nawzajem obgadywać. Nixon twierdzi, że korytarz jest taką samą pułapką jak i cała reszta; komuś zależy na przebiegu korytarzowych rozmów. Ktoś je kontroluje i wyciąga wnioski. W którymś momencie uczestnicy są już dość zdenerwowani i rozmawiają głównie o punktacji: kto ile dostał i dlaczego, kto może wygrać, a kto nie, oraz kto idzie na "kanapę zwierzeń". Te rozmowy przerywane są przemówieniami Maxa, który podgrzewa atmosferę: Widzowie chcą więcej akcji. Pokażcie coś więcej. Zróbcie coś więcej. Na tym etapie bariera intymności już została obalona i seks jest chlebem powszednim. Cyniczny Adrian gotów jest się wiązać ze wszystkimi. Nena zwierza się Nixonowi: tak się przyzwyczaiłam do tego, że jestem obserwowana podczas seksu, że nie wiem, czy będę jeszcze w stanie robić to w normalnych warunkach. Tymczasem Jana wciąż leży w łóżku, powalona silnym krwotokiem. Nixon proponuje Nenie zamianę partnerów. Ma dość "swojej" chorej Jany, która otrzymuje dużą ilość głosów od "współczujących" telewidzów.

Dorian zgłasza potrzebę odwiezienia jej do szpitala. Nixon i sama zainteresowana sprzeciwiają się. Kiedy jednak ktoś dzwoni po pomoc i drzwi na zewnątrz zostają otwarte, nikt nie chce wyprowadzić słaniającej się na nogach Jany, ponieważ wszyscy obawiają się utraty swoich miejsc w programie. Takie są reguły gry. Wreszcie Nixon postanawia zachować się jak przyzwoity człowiek. Komentarz Maxa: A nie mówiłem? Kto spędza za dużo czasu na korytarzu, pierwszy wylatuje z programu, ponieważ przestaje mu zależeć na grze! Adrian, który w międzyczasie związuje się z Maleństwem, dostaje wysypki; podejrzewa, że Maleństwo dosypuje mu czegoś do jedzenia albo naciera go jakąś trującą maścią podczas snu. Dorian dogaduje się z Neną, zachęca ją, aby się nie poddawała. Adrian bije Maleństwo. Interweniuje Max. Dorian przeprasza Nenę: "oni" oczekują, że zejdzie się z Maleństwem. To nic osobistego, Nena nie powinna mu mieć za złe. Nena oskarża go, że jest płatnym agentem organizatorów. Dorian broni się: dba tylko o to, aby akcja trzymała tempo. Przyznaje, że to on dosypywał trucizny do jedzenia Adriana, żeby go wyeliminować. Wygrać musi Maleństwo, takie są dyrektywy. Adrian wyśmiewa Nenę, gdy ta nazywa program oszukańczym i nieuczciwym. Nena jest zrozpaczona: jako samotna matka potrzebuje pieniędzy, dlatego zgłosiła się do programu. Słyszy, że to da się załatwić. Musi tylko odejść, a "oni" jej zapłacą, ale jeszcze nie teraz, bo następną osobą do odstrzału jest sam Dorian. W programie mają pozostać tylko dwie kobiety: Nena i Maleństwo, które będą kochankami. Dorian tłumaczy dziewczynie zasady funkcjonowania programu: jego scenariusz jest pisany przez "onych" na gorąco, w trakcie trwania eksperymentu. Scenarzyści poznają uczestników, widzą pewne możliwości i stosownie do nich kierują akcją. Nadchodzi Maleństwo: "Nie ufaj Dorianowi!" przekonuje Nenę. "Ufaj mnie!".  
 

Kiedy zostają same w programie, Maleństwo wyznaje, że nie tęskni za nikim z zewnątrz. Dobrze jej z Neną, woli być z kobietami niż z mężczyznami. Nena chce wyjść, skoro dograła swoją rolę do końca. Ona także, oprócz syna, nie ma nikogo. Jest już jednak zmęczona i nie ma zamiaru słuchać uczuciowych deklaracji Maleństwa. Maleństwo jest doskonałym materiałem na zwyciężczynię programu: uwielbia się pokazywać "publiczności". Zostało jej to z dzieciństwa: ojciec psychiatra przeprowadzał na niej eksperymenty. Maleństwo pragnie akceptacji i widowni. Proponuje jednak Nenie, żeby następnym razem kochały się na korytarzu: tu, gdzie nie istnieją. W ten sposób zachowają coś tylko dla siebie. Wyznaje Nenie miłość. Chce przedłużyć ten związek. Jeśli poprosi organizatorów, zatrzymają "na trochę" Nenę w programie. Nena buntuje się: "Koniec będzie wtedy, kiedy ja tego zechcę!"

Drzwi otwierają się. Wchodzą Max i Dorian. Możesz już wyjść! oznajmia Max. Nie ty, mówi do Neny, tylko ONA. Zmiana scenariusza! Okazuje się, że Maleństwo przybyło do programu wprost ze szpitala psychiatrycznego. Maleństwo cierpi, nie chce rozstawać się z Neną, ta jednak już żyje swoim sukcesem i cieszy się z wygranej. Nie ma już nic przeciwko tej oszukańczej grze, o ile to ona jest zwyciężczynią. Maleństwo chwyta żelazną sztabę i wali Nenę po głowie. Wbiegają strażnicy z kamerami. Wszystko było filmowane. Wynoszą trupa. W Epilogu słowo do publiczności wygłosi jeszcze Max.

dla Aditu opracowała: Julita Grodek
można zamówić przekład