język polskijęzyk angielski

Koryl, Janusz

Koryl, Janusz

Koryl, Janusz

Urodził się w 1962 roku w Rzeszowie.  Z wykształcenia jest polonistą. Pracował jako nauczyciel języka polskiego, dziennikarz, urzędnik. Debiutował zbiorem wierszy Uśmierzanie źródeł w 1985 roku. 
Opublikował kilka książek poetyckich, m.in. Mieszkam w sercu ptaka,Klęski, Daleko i blisko, Kłopoty z nicością, Do czego służy niebo, Siatka na motyle (wybór wierszy). 

Jest także autorem zbioru reportaży o więźniach Obłoki za kratami i powieści: Zegary idą do nieba (2007), Śmierć nosorożca (2008), Sny(2010). Pisze dramaty i słuchowiska radiowe: RękaTrójkąt, Urodziny, ŚcianyCela

W kwietniu 2004 r. na antenie Radia Merkury w Poznaniu wyemitowano słuchowisko Światło w reż. Roberta Mirzyńskiego. W listopadzie 2004 r. na antenie Radia Rzeszów zaprezentowano słuchowisko Komisja w reż. Henryka Rozena.

Mieszka i pracuje w Rzeszowie

Cela

Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Minister, Profesor, Rambo
Szczegóły
Komediodramat
Miejsce akcji
cela więzienna

Profesor (solidarnościowiec) i Minister (dawny dysydent) osadzeni w więzieniu za bliżej niesprecyzowane finansowe przekręty żyją zgodnie w jednej celi dzieląc nadmiar wolnego czasu na kopanie podziemnego tunelu oraz towarzyskie konwersacje. 

Grając w tysiąca panowie prowadzą niezobowiązujący spór o idee:

"Minister: Byłem po drugiej stronie barykady.
Profesor: W partii?
Minister: Tak
Profesor: Nie wstyd panu?
Minister: Nie. A niby czego miałbym się wstydzić?
Profesor: No wie pan, historia...
Minister: A co ma do tego historia?
Profesor: Niech pan się nie obrazi, panie ministrze, ale miejsce dla takich jak pan jest na śmietniku historii.
Minister (poirytowany): Wolę być w porządnym śmietniku niż w zarzyganym salonie."

Karmiąc rybki w akwarium rozmawiają na temat metafory świata jako akwarium:

"Minister: ... ciągle od szyby do szyby, żrą w kółko to samo paskudztwo. Powinny mieć jeszcze więzienne piżamki. O nie, panie profesorze, nie dla mnie takie życie. Jeśli być rybą to w oceanie, z dala od sieci.
Profesor: A mnie by wystarczyło takie akwarium.
Minister: To niech pan poprosi dobrą wróżkę, żeby zamieniła pana w rybkę. (wesoło)"

Minister konstruuje malutkie wędki i obaj panowie wędkują, siedząc przy brzegu akwarium. Oddają się marzeniom o życiu na wolności. Świat celi więziennej wydaje się w pewnym sensie bezpieczny i wygodny, do czasu gdy na oczach więźniów strażnik dla zabawy strzela do kota. Na dobre jednak "sielankę" przerywa pojawienie się nowego sublokatora - atletycznego osiłka, Rambo. Korzystając ze swojej przewagi fizycznej, Rambo zaprowadza w celi nowe porządki.

"Rambo: Jeszcze jedno słowo, a przyspieszę ci Zaduszki. A niech mnie który, kurwa, spróbuje obudzić przed południem. Nogi z dupy powyrywam."

Zdegradowani w więziennej hierarchii Minister i Profesor wpadają jednak na doskonały pomysł, by wykorzystać osiłka do zintensyfikowania działań na rzecz ucieczki, czyli do kopania tunelu. Rambo łapie przynętę i nabiera szacunku dla swoich współwięźniów. Panów zaczyna łączyć coś na kształt przyjaźni, choć porozumienie nie zawsze jest łatwe:

"Minister: Każdy ma przecież jakieś preferencje.
Rambo: Prefe... co?
Minister: Jeden lubi kolor niebieski, drugi zielony, trzeci fioletowy.
Rambo: Ja lubię czerwony.
Minister: O, to już jest coś.
Profesor: Dlaczego czerwony?
Rambo: Bo to kolor krwi."

Profesor prosi nawet Rambo, by wytatuował mu na plecach, na pamiątkę, różę.
Nadchodzi wreszcie wielki dzień - dzień ucieczki z więzienia. Minister obiecuje wszystkim wspólną wycieczkę do Meksyku. Rambo znika w tunelu jako pierwszy. Po pięciu minutach włącza się alarm, słychać głosy strażników, szczekanie psów. Ucieczka zostaje udaremniona. Minister i Profesor wracają do łowienia rybek w akwarium:

"Minister: Piękny sen, Tadziu.
Profesor: Tak, piękny"

Joanna Olczak dla ADiT

Trójkąt (komedia)

Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Andrzej - 40 lat, mąż Ewy / Ewa - 40 lat, żona Andrzeja / Marta - 25 lat, kochanka Andrzeja

Dziwna, surrealistyczna komedia o pozbyciu się kochanki raz na zawsze. A było to tak: Ewa budzi się we własnym łóżku obok męża i młodszej o 15 lat kochanki. 15 lat! Tyle właśnie trwało ich szczęśliwe małżeństwo. Ale Marta ma gładszą skórę. Ewa jest pokonana. Mąż proponuje, żeby była miła dla jego ukochanej i przygotowała wraz z nią śniadanie. Ewa próbuje się powiesić. Pudło. Histeryzuje. Pudło. Kochanka już zdążyła zająć pół szafy, a obrączka Andrzeja została sprzedana, aby Tamta mogła mieć piękne kolczyki. Kiedy jednak Ewa dzwoni do wyimaginowanego kochanka, Andrzeja coś rusza. Tak się nie robi! Nie wolno! Dla żony to znak, że jeszcze nie wszystko stracone. Gdy Marta ogląda swój ulubiony serial o miłości, Ewa - kusicielka sączy jad do mężowskiego ucha: zobacz, jakiego ona ma zeza, zobacz, jakie nogi krzywe. Mąż liczy się z opinią żony, wiadomo, robi mu się więc coraz bardziej głupio, że zakochał się w takiej brzyduli. Ewa podpowiada, jak należy się pozbyć Marty. Andrzej dusi ją paskiem od szlafroka. Zawinąwszy ciało w dywan, mąż i żona odbywają retrospekcyjną podróż do dnia, w którym się poznali. W pociągu, w drodze nad morze. To była miłość od pierwszego wejrzenia.  

 J. Grodek dla ADiT

Ściany

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ statyści

Osoby: Stefan - mąż Barbary/ Barbara - żona Stefana/ Ewa - córka Stefana i Barbary/ Dziadek - ojciec Barbary/ Wartownik/ Celnik/ Żołnierze/ Tragarze/ Kolędnicy

Kolejny głos w sprawie tożsamości narodowej na tle globalnej wioski. Odautorska, śmieszno - gorzka wizja polskiej rodziny w jej czterech ścianach, których już nijak nie da się obronić. Żegnaj święty, rodzimy spokoju! Wkraczamy do Europy. Trudno, stało się. Czas zacząć pisać o czym innym, czyli... pożegnanie z tematem. Plus za zrozumienie okazane bohaterom po obydwu stronach barykady. 

Treść:    W mieszkanku przy ulicy świętej Kingi - nędza. W ciężkich czasach noworoczny toast wznosi się nie szampanem, lecz mlekiem. Tylko że dawniej bywało lepsze, mniej w nim było konserwantów. Dziadek, partyzant, pamięta stare, dobre, wojenne czasy, kiedy nie było głupich reklam, tylko szczęk karabinów, pieśni przy ognisku i młode sanitariuszki pachnące jodyną i borówkami… Gdy Stefan chce wyrzucić śmieci, drogę zagradza mu wyrosły spod ziemi Wartownik z karabinem. "Halt!", krzyczy. "Kontrola graniczna! Proszę dokumenty!" Podczas szamotaniny z Dziadkiem postrzelony zostaje zegar z kukułką. W końcu Wartownik zamyka niesubordynowaną rodzinę na klucz. Ewa wygląda przez okno: widzi wartownię i godło z czarnym ptakiem. Kiedy rodzina się naradza, wkracza nagle Celnik. Stefan podaje mu paszport. Zainteresowanie urzędnika wzbudza kubeł ze śmieciami. Znajduje w nim czerstwy chleb, który jest pod ścisłą ochroną Urzędu Pamięci Narodowej. Rekwiruje znalezisko, wyprowadza Stefana i pozwala mu wyrzucić śmieci. Łazienka zostaje zajęta przez żołnierzy. Dziadek musi sikać do kubła na śmieci. W celu wyjścia na randkę Ewa musi zatelefonować do ambasady. Wyręcza ją matka. Ambasador oddzwania po jakimś czasie, informując, że z powodu trudnej sytuacji międzynarodowej (terroryści!), o randce nie może być mowy. Pod okno podjeżdżają czołgi. Rodzina z nudów czyta fragmenty książek i wspomina. Ewa zasypia, tuląc do siebie lalkę. Dzielna matka - Polka wylewa Celnikowi kubeł dziadkowych szczyn na mundur, gdy ten nie pozwala ich wylać na śmietnik. Sytuacja komplikuje się, kiedy Dziadek umiera we śnie i trzeba mu urządzić skromny, domowy pogrzeb. Pętla wokół mieszkania zaciska się. Żołnierze otaczają rodzinę, a gdy ta chce bronić swych ścian, uświadamiają jej, że opór jest bezcelowy i śmieszny. Wszystkie ściany mają bowiem dwie strony, wierzch i podszewkę, orła i reszkę…Rodzina zostaje wyprowadzona siłą z mieszkania. Zderza się z kolędnikami: Turoniem z gwiazdą, Aniołem, Diabłem, Śmiercią, królem Herodem. Wszyscy mają na głowach maski przeciwgazowe. Chodzą dookoła siedzącego na trumnie celnika, który w końcu dołącza do nich. Nie śpiewa jednak kolęd, tylko... popala cygaro. 

Ręka

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ statyści

Osadzona w polskich realiach, metaforyczna przypowieść o pragnieniu odmiany złego losu. Fortuna kołem się toczy, a co się polepszy...

Treść: Dręczona bezrobociem wieś. Profesor ichtiologii zjawia się nad rzeką i nawiązuje rozmowę z przygodnym kolegą - wędkarzem. Pyta go, jakie życzenia miałby do złotej rybki. Odpowiedź: 3xp (praca dla mnie, dla moich dzieci i żeby nigdy nie zabrakło pracy). Nagle profesor wyławia torbę z damską ręką w środku. Po namyśle panowie zawiadamiają policję. Oficer prowadzi drobiazgowe przesłuchanie. Wzywa Sołtysa, który rozpoznaje po zegarku na nadgarstku rękę swojej żony. Po ludziach już się rozeszło, że znaleziono rękę sołtysowej. Proboszcz kropi ją święconą wodą i składa Sołtysowi wyrazy współczucia. B i A spotykają się nad tą samą rzeką kilka lat później. Wspominają historię wyłowienia i pochówku ręki. Ciała nigdy nie odnaleziono. Sołtys popadł w melancholię, lecz w osadzie wszystko od tamtej pory odmieniło się na dobre. Miejscowy zakład zaczął znowu skupywać owoce od rolników, a nawet poszerzył asortyment. A. został kierownikiem produkcji, jego dzieci świetnie sobie radzą. Przestały go też prześladować niemieckie i ruskie hełmy, które przed wypadkiem z ręką ciągle wyławiał z rzeki. Nowy sołtys zgłosił w gminie projekt uchwały postawienia Pomnika Ręki. Wtem zjawia się pijany Józek. Twierdzi, że w rzece nie ma ryb, tylko same ręce. A i B zarzucają spławiki i wyławiają... niemiecki hełm. Zły znak.

Ludzkiej wspólnocie potrzeba symbolu, który można by pogrzebać, aby zacząć nowe życie. Nigdy nie wiadomo, co lub kto takim symbolem się stanie. 

J. Grodek dla ADiT