język polskijęzyk angielski

Niedziela, Jan

Zatopiona katedra

Autor
Tłumacz
Niedziela, Jan
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Gert Jonke w Zatopionej katedrze stworzył prostych bohaterów: parę nowożeńców demolującą pokój podczas kłótni, lekarza, rezydentów domu starców. Stworzył też szczególny, kunsztowny język, który jako jedyny zostanie ocalony z katastrofy, w której po kolei znikają materialne przestrzenie. Kiedy wody jeziora opadną i wynurzy się katedra - symbol piękna minionego świata, pozostaniemy z niepokojącym pytaniem o absurd świata, jego chaos, sens materii i antymaterii oraz istotę języka.

Jonke w lekki i delikatny sposób pokazuje szaleństwo świata. Jego pełen absurdu teatr, dosłownie przestawiając rzeczywistość, pokazuje wielki chaos kryjący się za pedantycznym porządkiem.

"Die Welt"

Lekki kawałek poezji, unoszący się między mądrością a dowcipem. Pogodna wycieczka w świat fantazji.

"Neue Zürcher Zeitung"

Prapremierowa inscenizacja zamówionego przez wiedeński Burgtheater tekstu zakończyła się entuzjastycznym aplauzem. W tryptyku austriackiego dramatopisarza, atrakcyjnym nie tylko ze względu na językową finezję i dowcip, sypialnie czmychają przez dziurkę od klucza, jeziora wyparowują, a niektórzy ludzie żyją trzysta lat.
Gert Jonke, który w dwa miesiące po premierze Zatopionej katedry otrzymał renomowaną nagrodę literacką im. Kleista (jej laureatami byli między innymi Bertolt Brecht, Robert Musil czy Heiner Müller), postrzegany jest przede wszystkim jako "pisarz-muzyk": nie tylko używający tak indywidualnego języka literackiego, że przypomina muzyczne kompozycje, lecz także wplatający do swojego pisarstwa muzyczne motywy. Tytułem nawiązująca do preludium Claude'a Debussy'ego
Zatopiona katedra to poprzedzony monologiem-uwerturą tryptyk, który wywołuje na widowni salwy śmiechu.

Jan Niedziela, "Dialog"

Hamlet umarł. Nawet siły ciążenia

Tytuł oryginalny
hamlet ist tot. keine schwerkraft
Tłumacz
Niedziela, Jan
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Tragikomedia
Prapremiera
Schauspielhaus, 11 listopada 2007

Poetycka (miejscami filozoficzna) tragikomedia Ewalda Palmetshofera w niezwykle suwerenny i innowacyjny sposób wpisuje się w tradycję dramatów "rodzinnych", stawiając przed współczesnym everymanem jego własną fotografię. Na zdjęciu zrobionym z wyjątkową ostrością, bo przy użyciu ironicznego filtru, zobaczymy życie z dnia na dzień, rozsypane pojedyńcze punkty, z których człowiek chciałby zbudować prostą, ale się nie da: "[...] i nie ma linii i ciągle tylko chwila i teraz i rozsypane i teraz i teraz i teraz a pomiędzy nimi nie ma linii, nie ma linii między punktami i nie ma krzywej i nie ma przyszłości, niestety nie ma przyszłości [...]". 
Życie toczy się jednak dalej: babcia obchodzi 95-te urodziny, mama przyrządzi fasolkę po bretońsku, więc trzeba pojechać na wieś. Nadarzy się nawet okazja do spotkania dawnych przyjaciół, "u Łukasza", na pogrzebie Łukasza - narkomana zamordowanego przez własnego ojca. I choć imię Hamleta poza tytułem już się nie pojawi, krwawy finał nabierze iście Szekspirowskiego wymiaru. 
Całość opowiedziana - co w dobrych dramatach austriackich stało się już tradycją - kunsztownym, zrytmizowanym językiem, czasem potarganym i wybrakowanym, bo w pośpiechu gubiącym słowa, innym razem w matematyce odkrywającym poezję. A co najciekawsze: w opisach dołków życiowych zglobalizowanego świata nie ma nuty żałoby, jest za to bardzo trzeźwa melancholia okraszona ironią i "niebiańsko śmieszne monologi", za które wychwalała autora Gazeta Wiedeńska.
Wiedeńska prapremiera (Schauspielhaus, 11 listopada 2007) w jedną noc przyniosła autorowi najwyższe laury. Prapremiera szwajcarska odbyła się 13. września 2008 w Lucernie; niemiecka - 20. stycznia 2009 w Mannheim.

Komentarze prasowe

  • "[...] już dawno nie było tak pięknego dramatu o rodzinie, jak hamlet umarł. nawet siły ciążenia, dramatu, który z jednej strony umie wszystko, co i Ibsen umiał - powolne odkrywanie tego, co kryje się za fasadą ludzką -, a przy tym nareszcie pokazuje, w jakim wieku już jest ten stary Norweg: on już naprawdę liczy całe stulecie. I w którym można tak pięknie zobaczyć, co taka normalna współczesna głowa musi wytrzymać. Na górze sobie jeszcze siedzi w XIX-tym stuleciu, podczas gdy nogi już przemierzają XXI-y wiek. A gdzieś pomiędzy ta wieczna teraźniejszość, która zaraz znowu przeminie i mimo to się nie skończy. Takich dialogów [...] nikt przed Palmetshoferem jeszcze nie napisał."  - Franz Wille, Theaterheute 2 / 2008
  • "Dzika, anarchiczna sztuka. [...] cudowny teatr." - Norbert Mayer, Die Presse, 23.11.2007 
  • "[...] niebiańsko śmieszne monologi [...]" - Julia Urbanek, Wiener Zeitung, 23.11.2007
  • "[...] na swój sposób to wszystko jest bardzo polityczne." - Ronald Pohl, Der Standard, 22.11.2007

Dla ADiT: nota Tłumacza