język polskijęzyk angielski

8

Siobajka

Tytuł oryginalny
Hessmese
Tłumacz
Jarmołowicz, Jolanta
Gatunek sztuki
Dla dzieci
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
6+, sztuka z piosenkami, zalecana na scenę lalkową
Szczegóły obsady
obsada może być zmniejszona, jeden aktor może grać różne postaci

Czarodziejskie urzędy pocztowe działają prawie jak ludzkie poczty, różnica polega na tym, że czarodziejscy listonosze nie tylko doręczają listy adresatom, ale przynoszą je z powrotem na pocztę. Dotyczy to zwłaszcza podartych i wyrzuconych listów miłosnych. Czarodziejscy listonosze najpierw pracowicie zbierają unoszące się nad miastem strzępy miłosnych wyznań, zdrobnień i niezgrabnych strof, a poczmistrzyni-czarodziejka, panna Sio, troskliwie je skleja i segreguje, aby w ponure jesienne dni mogły wyfrunąć z urzędu i znowu przynieść ludziom radość.

Poznajemy dwie pary: poczmistrzynię, pannę Sio (niedostępną, pozornie niemiłą) i Pankracego listonosza-czarodzieja (zrzędę i gbura) oraz zakochane w sobie małżeństwo turkawek (mobbingowanego przez swoją pracodawczynię Jonasza i subtelną Aurelkę, którzy oczekują potomstwa). Obok tych par pojawia się dwoje ludzi i obrazy ich miłości od pierwszych nieporadnych całusów aż do spotkania po latach, kiedy są już bardzo starzy. Losy bohaterów pokazują, jaką wielką moc może mieć miłe, serdeczne słowo, nawet, jeśli trafi do kogoś przypadkowo.

„JONASZ        Jednak to naprawdę smutne.
AURELKA      Co?
JONASZ         Że wieczna miłość nie zawsze trwa wiecznie. Bardzo smutne.
AURELKA      To nie opowiadaj smutnych rzeczy! Opowiedz, co będzie z porwanymi na strzępy słowami, po tym, jak panna Sio posklejała je na nowo!
JONASZ       No dobrze. Jak się później wyklujecie, to zobaczycie, że na ścianach wzdłuż krętych schodów prowadzących na wieżę ratuszową wiją się długie półki, jak w bibliotece. Na te półki trafiają posklejane szczęścia, które dawno minęły. Do słoików po kompotach czułe zdrobnienia, do puszek po herbacie komplementy rozgrzewające serce, do papierowych torebek ulubione przepisy na ciasto, do smukłych butelek długie zapewnienia o miłości, do pudeł na kapelusze cykle sonetów, do sekretnych szufladek tajemne wyznania. […]”

W Siobajce wszystko kręci się wokół miłości, widzimy jej różne odcienie i etapy, piękne i smutne momenty, rodzące się i gasnące uczucie, budowanie i niszczenie relacji w związku, zerwanie, rozwód, podział majątku. Sztuka Dóry Gimesi to prawdziwa rodzinna bajka. Jej tematyka stwarza dorosłym szansę do rozpoczęcia z dzieckiem dialogu o uczuciach w każdym wieku, pozwala zrozumieć, że choć może się zdarzyć, że „wieczna miłość nie zawsze trwa wiecznie”, to jednak jest nadzieja, że miłość może nas zaskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.

Akcji dopełniają piosenki w przekładzie Adama Czecha.

Strach się bać

Gatunek sztuki
Dla dzieci
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
niektóre role można łączyć
Prapremiera polska
14.02.2020 w Teatrze Lalek Pleciuga w Szczecinie, reż Artur Romański

Strach na wróble ma jeden wielki kompleks – mianowicie nie potrafi straszyć. Niewesoła dola! Dlatego Strach, razem ze swoją przyjaciółką Kawką, niczym jego imiennik z Czarnoksiężnika z Oz, udaje się w podróż, która okaże się inicjacyjna.

Strach i Kawka poszukują legendarnego Potwora z Bagien, który mógłby odkryć przed nim arkana straszenia. Po drodze przyłącza się do nich miły i puchaty trzmiel, który także chciałby uchodzić za kogoś groźniejszego, niż jest w rzeczywistości. Trio spotyka nie tylko Potwora  (który okazuje się dość styrany swoją profesją), ale i Doktora z wielką strzykawką (który chce przecież tylko leczyć ludzi!),  Czarną Kosmatą Łapę, pocieszne leśne Echo (będące na "echowym" stażu), a w końcu kłócących się Mamę i Tatę…
I kiedy Strach znajduje w końcu odpowiedni "obiekt testowy" – małą dziewczynkę imieniem Zojka, córkę kłócących się rodziców – okazuje się, że straszenie wcale nie jest tak pasjonującym hobby, jak  z początku się Strachowi wydawało. Co więcej, wszystkie techniki straszenia, których się nauczył, okazują się niewiele warte – bo strach przede wszystkim pochodzi z wewnątrz, jest częścią nas samych. Ostatecznie Strach powie Zojce:

"Nikt nie jest zły przez cały czas. Nawet najbardziej przerażający potwór gdzieś tam w środku lubi, jak się go pochwali. Nawet ponury i straszny las okazuje się być zielony i pachnący, gdy wyjdzie słońce. Straszne świecące oczy to tylko oczy. A oczy nie zrobią ci przecież krzywdy. A na czarnej i kosmatej łapie bardzo wygodnie się śpi. I każda kłótnia kiedyś się kończy. Każda. A wiesz, co się nie kończy? Miłość. I przyjaźń. Zapamiętaj to, Zojko, dobrze? To moja lekcja straszenia".

Prześluga po raz kolejny prezentuje swój talent lingwistyczny i ogromną wyobraźnię sceniczną – zastosowane w tekście zabiegi są kopalnią pomysłów dla inscenizatorów ze zmysłem plastycznym. Autorka stworzyła mądry, ciepły, ale i niezwykle zabawny tekst – i ponownie udowodniła, że potrafi również myśleć teatrem

Bestia

Gatunek sztuki
Dla młodzieży
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka z piosenkami (musical na osiem piosenek)
Szczegóły obsady
płeć postaci częściowo można dostosować

Młodzież z subkultury emo pisze mroczne wiersze, "Kicie" chwalą się manikiurem, "Głąby" prężą muskuły. W to oko cyklonu trafia Nowa. "Jak tam? Rozszyfrowaliście wszystkich?" - możemy powtórzyć za bohaterką. "Mamy ich poukładanych w swoich szufladach?" I znowu wtórujemy autorce: życie to nie jest amerykański film. Obecność rozmaitych młodzieżowych, rywalizujących ze sobą "kast" być może jest atrakcyjne na dużym ekranie i na scenie, ale tak naprawdę nastolatki przypominają siebie nawzajem bardziej, niż im się wydaje. Każde z nich w różny sposób próbuje zamaskować swój smutek i poczucie wyobcowania.

Autorka, tworząc historię wyszydzanej przez rówieśników Nowej, nie rości sobie prawa do rzetelnego opisu środowiska współczesnych nastolatków, a w szczególności kodów i symboli, jakimi się posługują. Prześluga sugeruje, by aktorzy w pewnym momencie wyszli z roli: "Nie bardzo wiemy, jak się do was mówi, coś tam pamiętamy z naszej młodości, ale pewnie jesteśmy mocno do tyłu". To prawda - fantazję o świecie młodych ludzi tworzą dorośli, którzy "kręcą te wszystkie zajebiste filmy i piszą książki i sztuki o nas. O NAS. DLA NAS. My nie, my przecież nie jesteśmy dorośli. To ONI próbują wmówić nam, jacy jesteśmy i jacy mamy być. Jak się ubierać, żeby być piękną. Jak się rozbierać, żeby być popularną [...]".

Dlatego autorka konsekwentnie zdziera warstwę stereotypu i tym samym odczarowuje swoje postaci. Kicie, czyli wystrojone i niezbyt rozgarnięte dziewczyny, tak naprawdę maskują swoje kompleksy na punkcie wyglądu, kładąc codziennie kilka warstw makijażu. Głąby, klasowe osiłki, są nauczeni tego, że na problemy odpowiada się przemocą - takie sceny obserwują codziennie w swoich domach rodzinnych. Grzeczna siedzi z nosem w książkach, bo wie, że to jedyny sposób, by wyrwać się z domu pełnego przemocy. A Bestia? Bestia nagrywa upokarzające filmiki ze swoimi rówieśnikami w roli głównej. Ot, choćby Nową, która w ramach kary czyści lepiące się od brudu wyposażenie stołówki.

Ale to nie Bestia okazuje się antybohaterem. Choć jego działania są wątpliwe etycznie, on tylko "dokumentuje rzeczywistość". A taką rzeczywistość - niewesołą, nierzadko upokarzającą - gotują nastolatkom dorośli. Spora tu rola Placówki, czyli spersonifikowanego systemu szkolnictwa. Placówka drwi, karze, a najczęściej po prostu ignoruje. I, jak mówi Dyrektor: "Na szczęście w naszej światłej placówce / Mamy swój własny system naprawczy". Młodzież dorasta w poczuciu, że jest zwyczajnie zepsuta, niepasująca do reszty świata.

Autorka nie moralizuje, nie szafuje złotymi radami. Czuje swoją niemoc osoby dorosłej, która być może nie jest w stanie dotrzeć do współczesnej młodzieży. Wie też, że trudno uleczyć cały opresyjny system, który zabija wrażliwość i indywidualizm młodych ludzi. W tej sztuce z piosenkami na pierwszy plan wybija się jednak nadzieja. Jak mówi Głąb do swoich rówieśników: "Ale wy się szanujcie, bo teraz macie tylko siebie i nikt was lepiej nie zrozumie, niż wy, czy w rurkach czy bez". Możemy coś zmienić, jeśli tylko spróbujemy być dla siebie dobrzy. Tak po prostu.

 

 

Karolina Lanckorońska i lwowscy profesorowie

Tytuł oryginalny
Karolina Lanckoronska und die Lemberger Professoren
Tłumacz
Szalsza, Marek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka zawiera wykaz źródeł historycznych, z których korzystał autor
Szczegóły obsady
+ moderator albo moderatorka

Jako pierwsza w Polsce kobieta uzyskała habilitację w dziedzinie historii sztuki. Jej karierę naukową przerwał wybuch II wojny światowej. Jako oficer AK, Karolina Lanckorońska prowadziła niebezpieczną grę z gestapo i narażała życie dla ratowania polskich więźniów. Szczególne znaczenie dla jej życia miała sprawa 25 lwowskich profesorów, zamordowanych przez nazistów. Znała morderców osobiście i po wojnie dostarczyła niemieckiemu aparatowi sprawiedliwości dowody przeciwko nim. Jednak prokuratura w Hamburgu ze względów politycznych skutecznie sabotowała przeprowadzenie postępowania karnego w tej sprawie. Po wojnie Lanckorońska m.in. działała wśród włoskiej Polonii, kontynuowała pracę naukową, przeżyła 104 lata.

W sztuce narracja Lanckorońskiej zostaje rozpisana na dwa głosy: głos, którym komunikuje się z innymi ludźmi (czy to z moderatorem w teraźniejszości, czy z nazistami w trakcie ponownego przeżywania czasów wojny), oraz głos wewnętrzny, komentujący zdarzenia z dystansu czasowego, dzięki czemu odbiorca może głębiej utożsamić się z tą niezwykłą kobietą.
Sztuka została wzbogacona o bogaty wykaz źródeł historycznych, z których korzystał autor. Czyni to z utworu rzetelną, ale i pełną napięć opowieść o kobiecie, która była gotowa położyć na szali absolutnie wszystko. Karolina Lanckorońska i lwowscy profesorowie to dramat, który sprawdzi się artystycznie i wypełni ważną lukę edukacyjną.

raj.zabawa

Tytuł oryginalny
paradies spielen (abendland.ein abgesang)
Tłumacz
Kaduczak, Jacek
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
(zachód. łabędzi śpiew), trzecia część "trylogii klimatycznej"
Szczegóły obsady
+ chór + chór dziecięcy

Pociąg gna przez Europę. Jaką trasą? Właściwie nie wiadomo. Za oknami niewiele widać. Konduktor zawiadamia pasażerów o opóźnieniu pociągu i ostrzega, że „w Europie już nikt na nikogo nie czeka”. Czy ten pociąg to, niczym „Snowpiercer”, ostatni bastion cywilizacji? Pasażerowie tego nie wiedzą i starają się wypierać swój niepokój.

Podobnie jak inni bohaterowie sztuki: rodzina zgromadzona wokół łóżka ciężko poparzonego mężczyzny i pary Chińczyków, którzy uciekają z zanieczyszczonych, przemysłowych Chin, marząc o Europie i wspaniałym życiu, a lądują we włoskim Prato, w nielegalnej fabryce tekstylnej, znajdując tam wyzysk identyczny jak ten, od którego uciekli, a w końcu tragiczną śmierć.

Losy tych bohaterów przeplatają się, tworząc panoramę „późnej moderny”, świata, w którym towary krążą nieustannie po całej planecie, ale ludzie mogą poruszać się tylko w ściśle określonych granicach rzeczywistości zanurzonej w nieustannym, absurdalnym pędzie. To „łabędzi śpiew” rzeczywistości, w której żyjemy, i niezwykle mocny finał Trylogii klimatycznej, w której Thomas Köck opisał wyzyskiwanie planety i zamieszkujących ją ludzi, począwszy od brazylijskiej „gorączki kauczukowej” w połowie XIX wieku, aż po grożący nam z powodu ocieplenia klimatu potop i sięgając, niczym w Odysei kosmicznej po czasy, gdy Słońce przestanie świecić i zmieni się w supernową.

Thomas Köck błyskotliwie analizuje tendencje gospodarcze rozwiniętego kapitalizmu i zjawiska społeczne obserwowane na co dzień, by uświadomić nam, że bez zrozumienia wydarzeń z przeszłości nie pojmiemy tego na pozór absurdalnego świata, w którym przyszło nam dzisiaj żyć.

 

Sherlock Holmes. Morderstwa brodatych kobiet

Tytuł oryginalny
Sherlock Holmes: Vraždy vousatých žen
Tłumacz
Krauze, Krystyna
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Czarna komedia

“Sztuka Davida Drábka Sherlock Holmes. Morderstwa brodatych kobiet rozgrywa się w klasztorze, w którym schroniły się kobiety – ofiary męskiej przemocy. Noszą brody, żeby uchronić się przed męską natarczywością, nie malują paznokci, bo to przecież „kusi” mężczyzn. Mimo to ktoś je brutalnie morduje. Żyjemy w kulturze gwałtu. Żyjemy w świecie, w którym połowa ludzkości uznawana jest za nic niewartą, a przy tym rozpustną, ponieważ samym swoim istnieniem prowokuje. Dlatego […] morderca wymierza im karę. Uważa, że zasłużyły na nią wszystkie niezależne od mężczyzn kobiety.” (Elżbieta Zimna we wstępie do antologii Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne)

Kto jest owym mordercą? W celu rozwikłania tej zagadki do klasztoru zostaje wezwany detektyw Sherlock Holmes… Oprócz Holmesa, Watsona i brodatych zakonnic w dramacie występuje cała menażeria barwnych indywiduów. Są wśród nich „golem w kobiecym ciele” – szansonistka Berany-Berany Dutz, Natan Zbir z pszczołami w brzuchu zamiast wnętrzności, zakochana w Watsonie Molly, jako obiekt laboratoryjny przyjmująca eksperymentalnie truciznę, wydający zamiast słów zwierzęce odgłosy Paddy Boy i inni. Na scenie pojawia się też nienaturalnych rozmiarów kura oraz krwiożerczy piesek.                                                                               

Wśród tej wesołej kompanii Holmes zaczyna oględziny dwóch pierwszych poćwiartowanych ciał: oskalpowane głowy, w ustach fragmenty palców, w piersiach kołki („Rzygać na zewnątrz” – zarządza brodata siostra Abigail). Śledztwo wskazuje jednoznacznie na niedorozwiniętego Paddy Boya. Ale, jak w każdym szanującym się kryminale, nie on oczywiście okaże się zabójcą. Nie zdradzając kto, powiemy tylko, że w trakcie rozwoju akcji przybywa nie tylko trupów, ale i detektywów: z czasem mamy już nie jednego, a dwóch Sherlocków Holmesów, a zatem nowe komplikacje i dwa razy więcej atrakcji.

Jest to wystylizowana parodia. Bawi groteską, ale i nieco straszy (jeśli tak zdecyduje reżyser). A na pewno utrzymuje w niepewności do samego niemal opadnięcia kurtyny.

Naciśnij kosmos, by przejść dalej

Tytuł oryginalny
Dotkni se vesmíru a pokračuj
Tłumacz
Gańczarczyk, Gabriela
Gatunek sztuki
Komedia
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

W praskim Instytucie Ekologii Chemicznej gromadzą się sami ekscentryczni naukowcy. Doktor Bogumił Planowski oraz jego doktorantka Aniela Suchema udowadniają, że wystarczy zamienić jedną zasadę azotową w genomie, by sprowokować przyspieszenie mechanizmu ewolucji i wykształcenie nowego, lepszego gatunku.

Planowski ma prawo czuć się jak Bóg… Trzeba jednak przyznać, że naukowiec od dawna tak się zachowuje. Nie szanuje swojej żony Bożydary (która z kolei, tuż pod jego nosem, wdaje się w romans z matematykiem Szmidem), a do tego wykorzystuje potulność Anieli i przekracza granice relacji zawodowej – najogólniej mówiąc, molestuje swoją doktorantkę. Trudno się dziwić, że podpuszczony przez Szmida Planowski zaczął lansować teorię o zakodowanych w genomie wiadomościach od Stwórcy. Według Bogumiła człowiek, modyfikując DNA, ma prawo stworzyć ulepszoną wersję człowieka. Śmiałe wystąpienie Planowskiego zostaje nagrane na żywo w programie dziennikarki Świętosławy Gadalińskiej. Program Gadalińskiej okazuje się prowokacją; pseudonaukowe wystąpienia mieszają się z dramatem rodem z soap opery. Od tej pory wszystko sypie się jak kostki domina. Skompromitowanego Planowskiego opuszcza żona. Naukowiec, chcąc choć odrobinę podrasować swoje ego, namawia Anielę na wszczepienie genetycznie zmodyfikowanego, „idealnego” zarodka. Kobieta niechętnie się zgadza. Planowski zostaje wydalony z Instytutu, usilnie poszukuje pracy w miejscowym liceum. Nagle pojawia się propozycja pracy w ściśle tajnym chińskim laboratorium. To doskonały pretekst, by znów zabawić się w Boga i, oczywiście, uciec od odpowiedzialności za dziecko, które rozwija się w brzuchu Anieli.

Naciśnij kosmos, by przejść dalej to sztuka nie tylko poświęcona kwestiom etycznym w nauce, to jazda bez trzymanki proponowana przez autora, który nie pozostawia suchej nitki na wybujałym ego środowiska (poglądom Planowskiego blisko do nurtu eugenicznego!). Levínský z humorem, ale i zjadliwością punktuje szczególnie męską żądzę dominacji.
 
„Bóg, Darwin, klonowanie, proszę panów, mogłam strzelać w ciemno. A wy świetnie się sprawiliście! Zabawne, że człowiek wie od samego początku, jak łatwo jest manipulować męską próżnością, ale koniec końców sama za każdym razem i wciąż od nowa jestem zaskoczona tym, że to jeszcze o wiele mniej skomplikowane.”
 
Sztuka ukazała się w antologii Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne w 2020 r. (wyd. ADiT)
 

Wysłuchanie

Tytuł oryginalny
Slyšení
Tłumacz
Grabiński, Tomasz
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

"Wszyscy wykonywaliśmy tylko swoje obowiązki" − tłumaczy "babci klozetowej" o imieniu Vlasticzka nie kto inny jak Adolf Eichmann. To przypadkowe spotkanie (Eichmann wojenny szuka miejsca tytułowego "wysłuchania", ale spotyka prostą Czeszkę) stanie się zderzeniem dwóch perspektyw: zbrodniarzy i gapiów Zagłady, decydentów i prostych ludzi, nazistów i zwykłych Czechów o różnych sympatiach i postawach w czasie drugiej wojny światowej.

Eichmann nieustannie wybiela swoje działania, tłumacząc wszystkie posunięcia wykonywaniem rozkazów zwierzchnictwa, brakiem świadomości, przypadkiem. Okazuje się, że Vlasticzka, która pracowała dla żydowskiej rodziny jako pomoc domowa, również ma na sumieniu niechlubne posunięcia, w tym przywłaszczenie wartościowych przedmiotów swoich chlebodawców. W historiach obojga pojawiają się też inne postaci (Rabin, Koledzy, Hans Frank, przebywający w gułagu Ojciec i jego syn zwany Niepokonanym) i ich opowieści dotyczące różnych oblicz antysemityzmu.

Relatywizowanie swoich poczynań, wybielanie siebie, próby narzucenia nowej, sprzyjającej oprawcom narracji, bezrefleksyjne powielanie mitów, a nawet teorii spiskowych dotyczących pewnych grup − to zachowania, które zostają napiętnowane w utworze, ale Wysłuchanie jest czymś więcej niż dramat historyczny. To dramat historiozoficzny, przygnębiające memento skierowane do nas, tu i teraz. Bo, jak pisał Camus, "bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika"...

VLASTICZKA To oni mordują niewinne dzieci chrześcijańskie, by upiec macę z ich krwi.
[...]
KOLEGA I Dziś rządzą Ameryką, a jutro zapanują nad całym światem. To przez nich w Nowym Jorku zawaliły się te dwie wieże, żeby mogli zająć Irak.
KOLEGA II Pojutrze zaatakują Iran.
KOLEGA I Popojutrze rozpętają trzecią wojnę światową.
EICHMANN To ciągle ma miejsce. Ktoś powiedziałby, że wystarczy otworzyć oczy i to minie. Tylko jak chcecie otworzyć oczy, które są już otwarte? Otwarte szeroko. Tak szeroko, że nie da się ich już zamknąć. Nie, to nie jest sen. To nadal ma miejsce. I nawet śmierć tego nie powstrzyma. Nawet miliony ofiar tego nie powstrzymają. Nawet moja śmierć tego nie powstrzymała. To nadal ma miejsce. [...]

W finale nie nadchodzi nikt, kogo się spodziewano. Ani Hitler, ani Bóg ("A jeśli on jest Żydem? [...] − "To może byłoby lepiej, gdyby w ogóle nie istniał"). Prawdziwymi wielkimi nieobecnymi stają się współcześni − czytelnicy.

Sztuka ukazała się w antologii Prawda i miłość. Czeskie sztuki współczesne w 2020 r. (wyd. ADiT)

 

Wielka Nierządnica z Babilonu

Tłumacz
Sidi, Elżbieta
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ eunuchowie-niewolnicy
Prapremiera
1982, Teatr Cameri, reż. Hanoch Levin

W Wielkiej Nierządnicy z Babilonu Hanocha Levina jest wszystko: kobieta, mężczyzna i dziecko, konfliktowa miłość, gwałt, akt seksualny, niechciana ciąża, perwersja („złoty deszcz”, kopulacja na świeżym grobie, krwawe ofiary), młodość i starość, męki konania i radość z narodzin, śmierć i życie, symboliczne motywy, wątki zaczerpnięte z Biblii oraz sztuk antycznych. Jest też bolesna, brutalna prawda moralna, która może być trudna do przyjęcia. Nic dziwnego, że akurat ten dramat, odważny w tematyce i języku, chwilami bulwersujący i prowokacyjny, poruszający najistotniejsze kwestie egzystencji ludzkiej, wywołał niezwykle żywą reakcję izraelskiej publiczności i cieszył się wielkim uznaniem.

  • „Nie w trąbieniu fanfar i nie w głosie szofaru człowiek powstał, ale w posępnym dyszeniu mężczyzny pocącego się w nocy nad leżącą na wznak jęczącą kobietą. Tak to, w skromnej pozycji, w wilgoci, ukradkiem, bez świadków, w sekretno-podejrzanej ceremonii popełniono przestępstwo zwane człowiekiem”.

Jak twierdzi dr Szoszana Weitz w artykule Wszystko jest ciałem, w Wielkiej Nierządnicy z Babilonu Hanoch Levin poddał bohaterów dramatu próbie cierpienia przerastającego ludzkie pojęcie. Podobną intensywność ludzkiej tragedii i bólu przedstawionego na deskach teatru można jedynie odnaleźć w Antygonie i Królu Edypie Sofoklesa oraz w Królu Learze Williama Shakespeare'a, a także w Mękach Hioba Levina.

Fragmentami tekst jest tak naturalistyczny, że ociera się o parafilię i urofilię. W teatrze Levina okrucieństwo, perfidia, fizjologia stają się tworzywem sztuki dramatycznej, bo i w rzeczywistości są nieodłączną częścią egzystencji człowieka i historii ludzkości. Fizjologia pokazana bez eufemizmów nie jest jedynie fizjologią dosłowności, służy również do wykreowania metaforycznej i symboliczej przestrzeni dramatu, stanowi klucz do zrozumienia kondycji człowieka oraz istoty miłości i nienawiści. Jest zaprzeczeniem drobnomieszczańskiej, popularnej estetytyki. Gdyby Quentin Jerome Tarantino, zamiast reżyserować filmy, robił teatr - to byłby idealny tekst dla niego.

Streszczenie sztuki przedstawione przez autora tekstu, Hanocha Levina:

„Akcja Wielkiej Nierządnicy z Babilonu oparta jest na historii Prokne i Filomei, bohaterek mitologii greckiej. Brodach, ubogi rolnik, i jego chora żona Aszima żyją w nędzy na skraju pustyni. Przyjeżdża do nich Bigwai, siostra Aszimy, bogata i piękna nierządnica z Babilonu, zaproszona po to, by pożegnać się z umierającą siostrą. Ogień pożądania zostaje wzniecony w sercu Brodacha, którego żona oddaje ostatnie tchnienie. Bigwai zauważa to. Ze wzgardy rozpala jego pożądanie do granic utraty zmysłów. Na świeżym grobie swojej siostry zostaje brutalnie pobita i zgwałcona przez Brodacha. W pamięci Bigwai, kobiety rozkładającej nogi dla przyjemności mężczyzn, czyn ten staje się raną, która nigdy się nie zabliźni. Bigwai wraca do Babilonu z nasieniem Brodacha w swoim łonie. W dziecku, które ma się narodzić, i w macierzyństwie, widzi zagrożenie dla swojego życia. Dlatego też od razu po porodzie odrzuconego przez siebie syna odsyła ojcu na pustynię.

Mijają lata. Brodach wychowuje syna na pustyni. Nawet na chwilę nie zapomina o swojej miłości do Bigwai. Bigwai wiedzie rozpustne życie w swoim pałacu. Nie zapomina swojej nienawiści do Brodacha. Po siedmiu latach przywołuje Brodacha i swojego syna do Babilonu. To co Brodachowi wydaje się znakiem nowego życia i spełnieniem marzeń o miłości, jest spłatą starego długu. Zemsta Bigwai na Brodachu nie ma sobie równych. Bigwai mści się na nim poprzez to, co dla niego najcenniejsze, co pochodzi z jego krwi i ciała i jest owocem ich wspólnego grzechu - jego syna."

Uwaga do tekstu od tłumaczki:

W dramacie został zachowany oryginalny podział na wersy, często dzielący zdania w środku, oraz dwuwersowe przerwy w monologach.  Zdaniem aktorów grających w inscenizacji reżyserowanej przez Hanocha Levina, ten specyficzny zapis tekstu pomagał im w grze aktorskiej i stanowił rodzaj dodatkowych didaskaliów. Był również wyznacznikiem rytmizacji tekstu spotęgowanej rymem w niektórych zakończeniach scen.

Hanoch Levin recytujący 16. scenę dramatu:

link

Płaksy

Tłumacz
Leder, Włodzimierz
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły obsady
+ Pomocnicy Sanitariusza

Trzech konających w jednym szpitalnym łóżku, cóż, to Kalkuta, miliony biednych Hindusów. Obchód lekarski mija ich pędem, traktuje lekkim skinięciem głowy, bez słowa. Dwie pielęgniarki. Starsza, obyta ze śmiercią, ma dla nich jedną radę: nie trzymajcie się kurczowo życia, bo co to za życie. Nie zakłócajcie naszego spokoju jękami i żalami. Cierpcie i umierajcie cicho. Młoda pielęgniarka pełna empatii i życzliwości robi co może, by ich pocieszyć.

Konający wiją się w bólach, walczą o odrobinę więcej miejsca we wspólnym łożu, ale i bratają się i wspomagają wzajemnie. Szukają sensu przeżytego życia, spędzonego na odganianiu się od much i na gapieniu w pustkę. Okazuje się, że każdy z nich był złodziejem. Bo jaki masz wybór, jeżeli urodziłeś się w Kalkucie. Dla umilenia konającym czasu do przybycia śmierci, a raczej dla uświadomienia im beznadziejność ich sytuacji, personel szpitala wystawia tragedię "Cierpienia Agamemnona i jego śmierć" (według Ajschylosa). Teatr w teatrze. Sztuka o zabójstwie Agamemnona przez Klitajmestrę i Ajgistosa, jej kochanka. "Dzieją się w niej straszne rzeczy, co przypomną wam wasze położenie" zapowiada Sanitariusz. Sztuka przedstawia podstawę wobec śmierci szeregu mordowanych postaci. Ich daremne próby wywinięcia się śmierci przez uzyskanie łaski mordercy.

A więc kolejno: Strażnik, który zasnął i przeoczył płonące znicze, znak zwycięstwa i powrotu Agamemnona z Troi, próbuje zmienić wyrok argumentując amnestią zwykłą po zwycięstwie, i płaczem starej matką oczekującą go w domu – daremnie. Agamemnon odwołuje się do swojej wielkiej młodzieńczej miłości, do Klitajmestry – daremnie. Kasandra, branka trojańska, wieszczka, córka Priama, króla Troi, prosi łaski tłumacząc ją swoją niewinnością i młodością – daremnie.

Przewija się przez sztukę, w różnych momentach, wielkie zafascynowanie i zafrapowanie śmiercią. Śmiercią bliźniego, nie swoją. Ale swoja nadejdzie. Posłuchajmy monologu Starego Konającego przed chatą ściągacza skór, w dodatkowym spektaklu jednego aktora:

"Oto to nadchodzi,
To jest rzecz, na którą czekałem całe życie,
gdy odganiałem muchy, gdy kradłem,
i gdy gapiłem się bezmyślnie w pustkę,
to nadchodzi, i takie to proste,
i przychodzi specjalnie do mnie.
Och, ludzie, czyż zrozumiecie…
Tylko lekkie dotknięcie,
jak muśnięcie tablicy wilgotną szmatką,
i już cały obraz starty."