Antygona
Tragedia jest ostatnim aktem dziejów rodu Edypa. Po śmierci dwóch jego synów, którzy walczyli o władzę w mieście, nowy król Teb, Kreon, wydaje zakaz pogrzebania ciała Polinejkesa, uważanego za zdrajcę, bo zaatakował miasto z obcą armią. Sprzeciwia się temu jego siostra, Antygona, która uważa, że ma obowiązek odprawić bratu rytuał pogrzebowy, bo w przeciwnym razie spotka ją kara ze strony bogów. Kreon skazuje ją za to na śmierć i nie zmienia zdania nawet na prośbę syna, Hajmona, narzeczonego Antygony. Ulega dopiero po wysłuchaniu wróżbity Tejrezjasza, ale jest już za późno – i Hajmon, i Antygona popełniają samobójstwo. Na wieść o tym życie odbiera sobie także żona Kreona.
Czasami Antygonę opisuje się jako część „trylogii tebańskiej” (wraz z Edypem królem i Edypem w Kolonos) warto jednak pamiętać, że choć sztuki te łączy temat (dzieje Edypa i jego rodziny – Antygona jest jego córką), powstawały one w ciągu ponad 20 lat i nigdy nie były pomyślane do wystawienia razem, a Antygona, opowiadająca chronologicznie najpóźniejsze wydarzenia (już po śmierci Edypa) została napisana jako pierwsza.
Po co kolejny przekład?
Podstawowym założeniem tego przekładu jest likwidowanie barier, a nie ich budowanie, czyli odwołanie się do współczesnego języka i współczesnej praktyki teatralnej. Ponadto przekład miał być jak najwierniejszy wobec tekstu Sofoklesa. Język jest staranny, ale współczesny – wszelkie archaizacje, nie dość, że odwracają uwagę widzów od opowiadanej historii, to są kompletnie nieuzasadnione: na jaką epokę należałoby stylizować polszczyznę, która przecież około roku 500 p.n.e. jeszcze nie istniała? Pewnym ukłonem w stronę tradycji są pieśni chóru, przetłumaczone współczesnym językiem, ale dwunastozgłoskowcem. Z dwóch zasadniczych powodów: po pierwsze, w oryginale były to partie śpiewane, czy raczej melorecytowane, a po drugie, mają one nieco innych charakter niż partie dialogowe – są bardziej uroczyste, a wypowiedzi mają często uniwersalny charakter.
Dawne przekłady to raczej przekłady kulturowe – oddające antyk tak, jak go sobie wyobrażano, a nie do końca takim, jaki był. Można to porównać do naszego zachwytu nad szlachetną, pełną prostoty bielą starożytnych rzeźb, gdy tymczasem tak naprawdę były one malowane bardzo krzykliwie i z naszego punktu widzenia kiczowato – to tylko upływ czasu zdarł z nich te pokłady makijażu, dając nam fałszywe wyobrażenie o tym, jak kiedyś wyglądały.
https://e-teatr.pl/antygona-s30384
https://nowyteatr.org/pl/kalendarz/przeklady-wspolczesnosci-granice-wladzy-antygona-sofoklesa-i