To, że powstałe na przestrzeni 40 lat sztuki to wybitne teksty, nie trzeba przekonywać, ale ten wyjątkowy wybór utworów rzuca nowe światło na dorobek autora. Roman Pawłowski-Felberg w posłowiu do drugiego tomu pisze, że:
W kontekście dwóch pozostałych tomów (…) Inne historie wydają się zbiorem opowieści z pobocza wielkiej historii i mitologii. Ich bohaterami są zwierzęta z klasycznych bajek i figury z moralitetu: spotykamy tu Bogacza i Biedaka, Króla i Błazna, Świętych i Diabłów. Objawia się w nich sam Pan Bóg, odpoczywający w niebiosach po trudach stworzenia, i Jezus, podróżujący przez argentyńską pampę na osiołku. A jednak to tutaj zakodowane jest dramatopisarskie DNA Słobodzianka, pierwotne źródło, z którego czerpie energię cały jego teatralny świat.
Autor przetwarza w Innych historiach różne konwencje literackie — od bajki po dramat historyczny — opowiadając znane historie z innej, nietypowej perspektywy i odnosząc je do współczesności.
W tomie znalazły się następujące sztuki:
- Historia o biedaku i osiołku
- Pułapka
- Turlajgroszek
- Jaskółeczka
- Malambo
- Wiktoria
- Niedźwiedź Wojtek
OD AUTORA
Zawsze lubiłem teatr lalek. Może dlatego, że wychowałem się w Białymstoku, gdzie teatr lalek, od kiedy pamiętam, był wybitny, a teatr dramatyczny mierny. Jako dziecko chodziłem do Białostockiego Teatru Lalek, którym kierowała wspaniała Joanna Piekarska, a później za świetnej dyrekcji Krzysztofa Raua i pod okiem wielkiego lalkarza Jana Wilkowskiego pracowałem jako konsultant, dramaturg i reżyser, a nawet zdobyłem eksternistyczny dyplom reżysera teatru lalek.
W literaturze inspirowały mnie Zielone dziecko Pierre-Henri Camiego, Teatro Breve Federica Garcii Lorki, Danił Charms i Oberiuci, Teatrzyk Zielona Gęś Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i Kabaret Kici Koci Mirona Białoszewskiego, a także anonimowa dramaturgia ludowa: Pulcinella, Guignol, Punch, Faust, Don Żan. W budzie jarmarcznej można było pokazywać przemoc, seks i śmierć jako groteskę. Zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Nikogo to nie bulwersowało.
Zacząłem więc pisać dla teatru lalkowego, który wymuszał dyscyplinę formy i poczucie rytmu. Minimum słów i maximum treści. Pierwsze z nich: Historia o biedaku i osiołku, Pułapka i Jaskółeczka, oparte na znanych baśniach, znalazły oddźwięk i były grane w wielu teatrach. Wszystkim, którzy przyczynili się do tego i uczestniczyli w tym, dziękuję.
W tekstach Słobodzianka uwiodło mnie, jeśli mam być szczery, rzadkie połączenie spontaniczności i przemyślności: jest to, zdaje się, facet, który cholernie lubi to, co robi i zna właściwe chwyty. Cieszy go opowiadanie historii i wie zarazem, że najlepsze historie, zwłaszcza te opowiadane w teatrze, nigdy nie są nowe i nieznane, przeciwnie, znają je wszyscy i nieraz się nimi cieszyli. Tylko to, co opowiadane wielekroć, pozwala smakować swoją urodę: ponieważ znamy fabułę i generalia narracji, uwagę przyciągają detale, drobne innowacje, niespodziane wtręty, a także język opowieści. A właśnie w takich szczegółach kryje się nie tylko diabeł, ale również piękno świata.
Krzysztof Wolicki
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego
pochodzących z Funduszu Promocji Kultury