język polskijęzyk angielski

polski

Falowanie i spadanie

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn

Falowanie i spadanie to dramat o momencie, w którym codzienność zaczyna tracić dawną logikę, a ciało i psychika przestają współpracować według znanych reguł. Mila, kobieta w wieku około pięćdziesięciu lat, funkcjonuje pomiędzy trzema porządkami: własnym lękiem, matczynym dziedzictwem milczenia oraz językiem młodszego pokolenia, który obiecuje zrozumienie, ale często nie dociera do sedna doświadczenia. Sztuka rozgrywa się w pozornie zwyczajnych rozmowach rodzinnych, które stopniowo ujawniają głębszy kryzys tożsamości i poczucie utraty kontroli nad sobą i światem.

Autorka konsekwentnie prowadzi dramat poprzez język codzienny, fragmentaryczny, pełen powtórzeń, zawahań i drobnych spięć. To właśnie w dialogu, a nie w deklaracjach, ujawnia się perimenopauzalny stan bohaterki: zmęczenie, lęk, rozdrażnienie, nadwrażliwość cielesna i poczucie, że „coś się wymyka”. Tekst unika publicystycznego tonu i prostych diagnoz. Zamiast tego buduje doświadczenie falowania napięcia, które narasta, opada i wraca, dokładnie tak jak w tytułowej metaforze zaczerpniętej z kultury popularnej.

Falowanie i spadanie to dramat kameralny, ale o szerokim rezonansie społecznym. Dotyka tematu kobiet, które znalazły się pomiędzy kulturowymi rolami, poza narracją młodości i jeszcze przed społecznym przyzwoleniem na starość. Sztuka nie oferuje katharsis ani prostego rozwiązania. Proponuje uważne przyjrzenie się procesowi, który zwykle bywa przemilczany, bagatelizowany lub sprowadzany do biologicznego problemu. To tekst dla teatru, który nie boi się ciszy, napięcia i niewygodnych pytań, a jednocześnie zachowuje precyzję obserwacji i wyczucie rytmu dialogu.

 

Tańczą w ciemnościach

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Postacie
Dziadek, Babcia, Wiktor, Maria, Magda, Kuba, Helena, Robert
Szczegóły
dramat rodzinny / dramat społeczny

Tańczą w ciemnościach Sabiny Czupryńskiej rozgrywa się podczas rodzinnego spotkania z okazji przejścia Dziadka na emeryturę. Ma być tort, nalewka, wspomnienia i spokojne świętowanie po czterdziestu pięciu latach pracy. Szybko okazuje się jednak, że nikt przy tym stole nie potrafi naprawdę odpoczywać. Każdy przynosi własny model pracy, własny język sukcesu i własny rodzaj zmęczenia.

Tytuł sztuki może przywoływać film Larsa von Triera Tańcząc w ciemnościach, ale Czupryńska przesuwa akcent z pojedynczej bohaterki na zbiorowość. Tutaj „tańczą” pszczoły i ludzie, którzy próbują odnaleźć rytm w świecie pracy pozbawionym stabilnego porządku. Jeśli jest to nawiązanie, działa raczej przez kontrast: nie jedna ofiara systemu, lecz cała rodzina poruszająca się po omacku.

Najstarsze pokolenie należy do świata, w którym praca była długim związkiem z jednym miejscem. Babcia wspomina szkołę, kuratorium, uczniów, laurki i dumę z tego, że przez czterdzieści lat była tylko trzy dni na zwolnieniu. Jej opowieść pokazuje stabilność dawnego porządku, ale też życie tak mocno zrośnięte z pracą, że po odejściu zostaje głównie pamięć o tym, kto kiedyś człowieka potrzebował.

Dziadek nie mówi wprost o zakładzie, emeryturze ani własnym lęku przed pustką. Zamiast tego opowiada o pszczołach: ulu, tańcu w ciemności, feromonach, robotnicach, królowej, pracy podzielonej według wieku i potrzeb kolonii. Powtarza, że ewolucja nie trwoni zasobów i że pszczoła pracuje aż umrze. W kontekście jego emerytury brzmi to niepokojąco: co ma zrobić ktoś, kto przez całe życie był częścią machiny pracy, kiedy nagle zostaje z niej wyjęty? Dziadek jest najciszej obecny, ale to jego język organizuje głębszy rytm sztuki.

Dorosłe dzieci i ich bliscy pokazują nowsze formy tego samego uwięzienia. Wiktor, człowiek korporacyjnej kontroli, nawet przy rodzinnym stole odbiera telefony, dyktuje maile i mówi językiem strategii, deadline’ów i odpowiedzialności. Wobec Magdy przyjmuje ton przesłuchania, ale jego pewność siebie pęka, kiedy pod koniec ciało zdradza przeciążenie atakiem paniki. Magda opowiada o zdrowej kawiarni jako spełnionym marzeniu po odejściu z korporacji, lecz za tym zachwytem stoją kredyt, brak urlopu i ciągłe czuwanie. Finałowy telefon z kawiarni ujawnia, że nie zapłaciła rachunków: wyłączono prąd, lodówki się rozmrażają, ciasta i lody płyną, a pracownica została zamknięta w środku.

Maria, żona Wiktora, nie pracuje zawodowo, ale wykonuje niewidzialną pracę domu: przywozi jedzenie, organizuje spotkanie, pilnuje Kuby i próbuje utrzymać rodzinę w całości. Helena i Robert reprezentują niepewność zawodów twórczych. Ona, fotografka po zwolnieniach grupowych, dokumentuje ludzi wypychanych z rynku pracy przez wiek, automatyzację, AI i prekariat. On, aktor po sukcesie musicalowym, wpada głodny i wyczerpany, gotów grać w tle, chórkach i kolejnych produkcjach, byle show trwało dalej. Kuba, osiemnastolatek zarabiający na Minecrafcie, wydaje się najmniej poważny, a bywa najbardziej trzeźwy. Dorośli mówią, że „tylko gra”, ale jego granie jest realną pracą i realnym źródłem pieniędzy.

Najważniejszą osią formalną sztuki są pszczoły. Monologi Dziadka nie są tylko komentarzem z boku, lecz pytaniem o wspólnotę. Pszczoły komunikują się w ciemności, przekazują informacje ciałem, znają swoje role, reagują na problemy kolonii i nie marnują zasobów. Rodzina Czupryńskiej też siedzi w czymś w rodzaju ula, ale jej komunikacja jest uszkodzona. Wszyscy mówią, a mało kto słyszy. Wszyscy pracują albo pracowali, ale nikt nie ma pewności, po co i dla kogo.

Finał nie rozwiązuje konfliktów. Magda dowiaduje się o awarii i długach, Wiktor traci oddech, Dziadek znika, a rodzina zostaje z tortem, nożem, aparatem, telefonami i pytaniem, gdzie właściwie jest człowiek, którego emeryturę miała świętować. Z offu wraca opowieść o sztucznej pszczole z Harvardu, która ma przejąć zadania prawdziwych pszczół, gdyby te wyginęły. Dziadek mówi, że jeśli coś działa, zostaje i działa przez miliony lat, po czym dopowiada: „chyba że ludzie…”.

Tańczą w ciemnościach jest dramatem o pracy, która przestała dawać ludziom pewne miejsce w świecie. Dawny porządek nie zostaje tu idealizowany, nowy nie przynosi wolności. Korporacja daje władzę i lęk, własny biznes marzenia i długi, sztuka sens i wycieńczenie, dom miłość i niewidzialny etat, gra komputerowa pieniądze i niezrozumienie dorosłych. Pszczoły tańczą w ciemności, bo wiedzą, jak przekazać informację i wrócić do ula. Ludzie w tej sztuce tańczą w ciemności, bo nie są już pewni, czy ul jeszcze działa.

 

Pod kolumną Zygmunta

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
Dramat historyczny
Szczegóły obsady
główne postaci męskie – 4, pozostałą liczbę można zredukować

Znakiem rozpoznawczym dramatu Aurelego Urbańskiego jest tragiczny splot wątków patriotycznych z miłosnymi i liryczny, nasycony emocjami język postaci. Dramat Pod kolumną Zygmunta. Rzecz dramatyczna w 5 aktach miarowym napisana wierszem znalazł się w antologii Nasza prawda. Antologia dramatów o powstaniu styczniowym i sprzeciwianie się rosyjskiemu zaborcy, jeszcze przed powstaniem, stanowi najistotniejszy kontekst lektury tego tekstu. 

Jak informuje autor, dramat został napisany we Lwowie w 1877 roku. Akcja przenosi nas w realia XIX wieku, kiedy to narodowość, wyznanie, społeczne role kobiet i mężczyzn były jasno określone, nienaruszalne. Porządkowały świat i podejmowanie życiowych decyzji.  Dokładnie akcja dzieje się w Warszawie wiosną roku 1861. Odnosi się do autentycznych wydarzeń, które miały miejsce pod Kolumną Zygmunta – ostrzelania bezbronnego tłumu przez wojsko rosyjskie. 

Ciekawy jest wątek współistnienia bohaterów różnych nacji w trudnych czasach. Autor przedstawia Polaków – których patriotyczne i katolickie cnoty uosabia młodzieniec Gustaw, przedstawia Żydów, również określających się jako Polacy: sędziwego Natalego, jego córkę Jahelę i Rubina, zręcznego współpracownika w interesach oraz kandydata do ręki Jaheli. Pojawiają się okupujący Polskę Rosjanie i znienawidzona carska machina, dręcząca Polaków, wtrącająca ich do więzień, wysyłająca na Sybir nawet za zwykłe modlitwy czy śpiewanie patriotycznych pieśni. Ciekawe jest, w jaki sposób autor stara się wydobywać różne aspekty i cienie z jednoznacznych początkowo postaci. Robiący świetne interesy Natali okazuje się finansować polską działalność konspiracyjną i wspierać katolickiego młodzieńca, którego rodzinie niegdyś wiele zawdzięczał. Rosyjski Pułkownik, stojący na czele aparatu władzy, zaczyna mieć wątpliwości co do sensu swoich działań, prześladowania zwykłych obywateli, nie robi też użytku ze swojej bezkarności i cofa się przed seksualnym wykorzystaniem młodej Polki, która nie mogłaby się przed nim obronić. A „zła kobieta”, Rosjanka o licznych romansach, odsądzana od czci i wiary przez swojego brata, jest gotowa na wiele, gdy szczerze pokocha. Oczywiście pojawia się też w tym dramacie postać jednoznacznie zła, krzywdząca innych aż po działania prowadzące pośrednio do ich śmierci, gdy tylko sama poczuje się odrzucona i znieważona. Bo akcję Pod kolumną budują kochające i zranione serca. Dramat, pomimo XIX-wiecznego, romantycznego języka literackiego, a może dzięki niemu, czyta się jednym tchem, niecierpliwie czekając, co będzie dalej, i trzymając kciuki za postacie, którym automatycznie zaczynamy kibicować. Można by nawet przez chwilę pomyśleć, że mamy do czynienia z komedią intrygi czy komedią omyłek. Wciągnięci w miłosne perypetie zastanawiamy się, jak to się skończy i czy uda się połączyć zakochanych młodych, postacie bez skazy. Ale nie jesteśmy w jowialnym świecie komedii Fredry. Cień unosi się nad całą historią, nad losami postaci. To patriotyzm i wierność zasadom religijnym pozostają najważniejsze, a wydarzenia determinuje sytuacja polityczna i prześladowania ze strony rosyjskich wysłanników. A podstępni szpiedzy, załatwiający swoje prywatne sprawy i małe zemsty, używają do tego białych rękawiczek, czyli politycznych pretekstów. 

Tajemnica szóstego gołębia

Gatunek sztuki
Realizm magiczny
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
sztuka familijna, muzyczna, częściowo lalkowa
Szczegóły obsady
plan aktorski uzupełniają formy lalkowe
Prapremiera polska
listopad 2026 (dramat powstał na zamówienie Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie)

Coś się dzieje w Częstochowie… Pomniki ożywają, murale się kruszą, świat staje na głowie i traci równowagę. Najnowszy dramat Maliny Prześlugi to zanurzona w lokalności opowieść o mieście i jego legendach, mitach oraz wielokulturowej historii. W pełnym werwy i humoru tekście autorka staje w obronie Częstochowy – tej wyobrażonej i fantastycznej, zbudowanej nie tylko z kamieni i betonu, lecz także z poczucia swojskości i wyjątkowości tego miejsca. W Tajemnicy szóstego gołębia odbiorca zostaje wprowadzony w fantastyczny świat, w którym to postaci z legend i baśni o powstaniu miasta nadają mu rytm oraz tożsamość, a także chronią jego kulturową pamięć.

Przygoda, będąca głównym wątkiem Tajemnicy szóstego gołębia, rozpoczyna się od zagadkowego zniknięcia jednego z ptaków ze słynnej fontanny z pomnikiem „Dziewczynki z gołębiami”. To wydarzenie wprowadza nierównowagę, niszczy balans między prozaiczną codziennością mieszkańców miasta a cudownością jego atmosfery. Częstochowa nagle wpada w niebezpieczną logikę komercjalizacji, pośpiechu i bezdusznej geometryzacji. Aby uchronić miasto przed rozpadem i utratą tożsamości, Dziewczynka, przy wsparciu legendarnego Częstocha, fantastycznej Kury oraz innych miejskich pomników, wyrusza w podróż pełną przygód, zwrotów akcji oraz zachwytów swojskością. Trzeba odnaleźć zaginionego gołąbka, aby miasto ponownie uwierzyło w to, co wydaje się tylko niemożliwym cudem. W Tajemnicy szóstego gołębia Malina Prześluga odkrywa przed odbiorcami być może nieznaną szerzej stronę Częstochowy: miasta słynącego z klasztoru na Jasnej Górze, lecz także żywego organizmu, bogatego w wielowarstwową historię, legendy oraz folklor. Ta inna, nie mniej ważna strona Częstochowy zaprezentowana została z dużym wdziękiem oraz miłością do tego, co czyni ją wyjątkową.

Jachu i Gośka

Gatunek sztuki
Dla młodzieży
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
baśń, komedia rodzinna dla dzieci 8-12 lat
rodzina patchworkowa, dorastanie, relacje w rodzinie, poszukiwanie siebie, odpowiedzialność
Nagrody i nominacje: koncept dramatu zwyciężył w Programie Pisarskim Nowych Sztuk dla Dzieci i Młodzieży 2025
Publikacja: dramat został opublikowany w „Niewidzialne? Antologia sztuk dla młodej widowni” – 55. tom Nowych Sztuk (2025 r.)
Rok powstania: 2025

To opowieść o miłości i budowaniu patchworkowej rodziny na własnych zasadach, pełna emocji, kryzysów i procesu akceptacji nowej rzeczywistości. W życiu tytułowego rodzeństwa pojawia się Agata – nowa partnerka ich ojca. Dzieci zostają zaproszone do jej domu na zapoznawczy obiad. Gośka przygotowuje brata na konfrontację z „macochą”, nawiązując do bajkowych źródeł i snując ponurą wizję zmian.

Co się dzieje z dzieckiem, gdy czuje, że musi szybko dorosnąć? Dziubińska w Jachu i Gośce, co sygnalizuje tytuł, sięga po dobrze wszystkim znaną baśń, aby zaprezentować inteligentną opowieść o radzeniu sobie z lękami i dużą zmianą w życiu. Dwójka dzieci, już nie „Jaś” i nie „Małgosia”, postawiona zostaje przed nową sytuacją, która w bajkach zazwyczaj kończy się dla najmłodszych nie najlepiej: pojawienie się nowej kobiety w życiu ojca, która być może zostanie ich macochą. Jak to szło? Zmuszenie do ciężkiej pracy? Porzucenie w lesie? Jest się czego bać! Dramat Jachu i Gośka pokazuje jednak, że baśnie i bajki czasem mogą nas zwodzić. Wilk nie zawsze jest straszny, świnki niekoniecznie niezaradne, a macocha… Macocha nie musi być zła. Tekst Dziubińskiej oferuje cenną lekcję otwartości, wychodzenia poza sferę komfortu i budowania zaufania do drugiej osoby.

Uzasadnienie jury Programu Pisarskiego:

„W koncepcji i próbce tekstu jury doceniło autorską transpozycję motywów z bajki o Jasiu i Małgosi na współczesną historię patchworkowej rodziny, stworzenie pełnowymiarowych postaci dziecięcych, komediowy żywioł zaproponowanych dialogów i sytuacji oraz świadome zastosowanie ramy metateatralnej. W przedstawionym pomyśle na sztukę ważną rolę odgrywa dekonstrukcja pułapek, które wynikają ze schematów myślowych stosowanych zarówno przez dorosłych, jak i dzieci, a tym samym stworzenie płaszczyzny do rozmowy o relacjach rodzinnych i różnych modelach współczesnej rodziny.”

Trzy światy

Gatunek sztuki
Dla młodzieży
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
dorastanie, kryzysy współczesnego świata, relacje, nowe technologie
Rok powstania: 2026 (dramat napisany na zamówienie Teatru im. Adama Mickiewicza w Częstochowie)
Prapremiera polska
wrzesień 2026, Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie, reż. Julia Szmyt

Olka i Filip chcieli w spokoju i samotności przetrwać liceum, ale traf chciał, że zostali skazani na swoje towarzystwo. Gdy Filip, przeciążony natłokiem bodźców i problemów, wymyka się do logicznego, wygenerowanego miasta – Olka wyrusza jego tropem. Światy tworzone przez Galopującą Developerkę utrudniają przekonanie Filipa do powrotu, a do tego konfrontują Olę z często niewygodną prawdą o niej samej.

Nie jest łatwo być nastolatkiem – szczególnie dzisiaj. Nie dość, że świat często sprawia wrażenie, jakby miał się rozpaść na naszych oczach, to jeszcze trzeba poradzić sobie z presją rodziców nastawionych na sukces, zmianą szkoły i przyjaciół czy przemocą rówieśniczą i wykluczeniem. I jeszcze te przeklęte pytania o tożsamość, która dopiero się klaruje. Dwójka outsiderów po przejściach, Ola i Filip, są ostrożni, z trudem otwierają się na siebie i budują zaufanie. Jeden fałszywy krok, jedno nieporozumienie i… pojawia się potrzeba, by wylogować się z rzeczywistości. Dziubińska w swoim błyskotliwym, uważnym dramacie, napisanym na podstawie rozmów i konsultacji z częstochowską młodzieżą, prezentuje opowieść o trudach dorastania we współczesnym, niepewnym świecie i przyjaźni, która może w tym procesie pomóc. Ogromną wartością tekstu jest nienachalne, dojrzałe i inteligentne wplecenie współczesnych technologii. Trzy światy integralną częścią świata przedstawionego czynią algorytmy, wygenerowane rzeczywistości oraz sztuczną inteligencję, jednak – unikając zarówno żerowania na lękach i niepewnościach, jak i nie wpadając w naiwny zachwyt rozwojem technologicznym – autorka przeprowadza swoje postaci przez fantastyczną podróż, która pozwoli im nie tylko poradzić sobie z problemami dorastania, lecz także nauczy czegoś bardzo istotnego o sobie.

Zrób scenę, mamo

Gatunek sztuki
Dla młodzieży
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
relacja matki z synem, dorastanie, nieneurotypowość, kryzys psychiczny, wsparcie
Nagrody i nominacje: wyróżnienie w 36. Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży 2025
Rok powstania: 2025

W pokoju nastoletniego Syna Matka znajduje jego część - okazuje się, że dziecko się rozpada. Kobieta wyrusza na poszukiwanie Syna. Po drodze zbiera kolejne jego części i spotyka fałszywych wspieraczy oraz osoby zmagające się z własnymi trudnościami. W finalnej scenie okazuje się, że części nie pasują już do siebie, a Syn potrzebuje ułożyć się na nowo i samodzielnie.

W tym przewrotnym dramacie o skomplikowanej i trudnej relacji rodzinnej centralną postacią jest Matka. Przytłoczona i zmęczona nadmiarem obowiązków, niepamiętająca o własnych potrzebach oraz szukająca kontaktu z dorastającym synem, wrzucona zostaje w coś na kształt sytuacji tragicznej, znanej z greckiej sztuki, w której fatum więzi kobietę w położeniu, zdawałoby się, bez wyjścia. Na domiar złego jej syn znika, zostawiając za sobą część siebie. Zrób scenę, mamo za główną oś fabularną obiera sobie na wpół oniryczną podróż Matki przez miasto śladami zostawianych przez dziecko fragmentów siebie. Na swojej drodze napotyka korowód świetnie skonstruowanych przez autorkę postaci, tłumek znajomy każdej matce: pełnych dobrych rad wspieraczy, zawsze w pogotowiu, aby troszkę obsztorcować, oraz podobnych jej innych matek, jedynych tak naprawdę zdolnych do zrozumienia trudnej sytuacji. Dziubińska, sprawnie operując językiem i dramaturgią, nie wpada przy tym w sentymentalne, martyrologiczne tony. Pokazuje za to, w jaki sposób nawiązywać kontakt z synem w trudnym dla niego momencie kształtowania własnej tożsamości, a także zachęca czytelnika do pracy nad wrażliwością i uważnością.

Opinia jury Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży:

Zrób scenę, mamo to dramat, który na tyle poważnie traktuje młodych dorosłych, będących wirtualnymi odbiorcami tego tekstu, że odwraca typową dla teatru młodzieżowego perspektywę prezentacji. Polska dramaturgia dla dzieci i młodzieży nie unika ukazywania punktu widzenia osób dorosłych. Zwykle jednak postaci rodziców czy nauczycieli pozostają na drugim planie, stając się tłem albo kontrapunktem dla młodych, pierwszoplanowych bohaterek i bohaterów. W dramacie Hanny Dziubińskiej postać Syna pojawia się tylko na początku i końcu tekstu, a jego obecność ramuje główną akcję dramatu, skupiającego się na działaniach, emocjach i refleksjach Matki. Po znakomicie stylizowanym na grecką tragedię wprowadzeniu („Inwokacja"), obrazującym codzienne – wychowawcze, edukacyjne i domowe – zmagania kobiety, wyrusza ona na poszukiwania własnego dziecka. Zniknięcie Syna i utrata jego kontaktu z Matką w obliczu kryzysu są znakiem rzeczywistej tragedii, współdzielonej przez oboje, powiązanych ze sobą więzami krwi i uczuć, bohaterów.

Dramat Dziubińskiej oparty jest na celnej i wymownej metaforze fizycznej dezintegracji Syna, będącej znakiem jego problemów. W kolejnych scenach, odzwierciedlających poszukiwania Matki, bohaterka konfrontowana jest z różnymi punktami widzenia, wymagających od niej refleksji i waloryzacji stereotypów dotyczących „właściwego" wychowania, prawdziwej, niewarunkowanej niczym troski o dziecko i nowomowy, zapożyczonej z modnego słownika psychologii dziecięcej. Zrób scenę, mamo to świetnie napisany, znakomicie wykorzystujący i podważający logiczne i językowe schematy dramat, pozwalający lepiej zrozumieć niełatwą rolę matki we współczesnym społeczeństwie. Tekst nie pozbawia swojej bohaterki podmiotowości ani nie oferuje prostych, gotowych rozwiązań, zamiast nich skłaniając swoich odbiorców do podjęcia próby zrozumienia przedstawionej sytuacji. Droga Matki, nieograniczona do wewnętrznej refleksji, daje okazję do stworzenia różnorodnej prezentacji scenicznej, otwierając przestrzeń dla interpretacji reżyserskich wykorzystujących różnorodne techniki teatralne.”

Wielkie wymieranie

Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
czarna komedia apokaliptyczna
Szczegóły obsady
przy dublowaniu ról

Ktoś puka do drzwi. Gospodarz kaszle krwią, parobcy leżą martwi w domu i stajni, zwierzęta padają, staw nie nadaje się do użytku, ale najpilniejszą sprawą pozostaje testament. Majątek trzeba przepisać, karawan trzeba kupić, umowę trzeba podpisać, wino trzeba donieść, a świat musi się kręcić. Najlepiej coraz szybciej. W Wielkim wymieraniu koniec świata nie przychodzi jako wzniosła katastrofa. Przychodzi jako kolejka interesantów, domowych obowiązków, niedostarczonych usług i ludzi, którzy umierają w złym momencie, przeszkadzając żywym w załatwianiu spraw.

Jaga Madej buduje sztukę z powtarzalnych układów: izba, wejście z ulicy, zaplecze, stół, ktoś chory, ktoś głodny, ktoś przekonany, że jeszcze da się coś sprzedać albo ocalić. W pierwszym akcie pracuje testament i własność. W drugim karczma zamienia epidemię w wolność wyboru między marazmem a myśleniem magicznym, między brakiem działania a działaniem bezsensownym. W trzecim chory ojciec i syn pilnują pieniędzy, kiedy wokół rozpada się podstawowa umowa rodzinna. W finale sąsiedzi przychodzą z troską, ale szybko okazuje się, że troska ma pojemne kieszenie. Katastrofa nie unieważnia interesu. Przeciwnie, oczyszcza rynek z subtelności.

Najmocniejszy mechanizm tej sztuki polega na tym, że bohaterowie nie wypierają śmierci dlatego, że są głupi. Oni wypierają ją, bo uznanie faktów zniszczyłoby cały system ich codziennych uzasadnień. Gospodarz musi wierzyć, że chorują tylko leniwi i źle ubrani, bo inaczej musiałby zobaczyć własny rozpad. Karczmarz musi wierzyć, że zaraza jest wymysłem władzy, bo na tej niewierze zarabia. Sprzedawca musi wierzyć w zioła, Biczownik w ćwiczenia i dyscyplinę, sąsiedzi w dobre maniery. Każdy ma swoją małą ideologię przetrwania. Problem w tym, że ideologia nie oddycha za człowieka, kiedy płuca już nie chcą.

Język tekstu jest szybki, użytkowy i konsekwentnie komiczny. Postacie mówią tak, jakby śmierć była tylko zakłóceniem organizacji pracy. Ktoś kona, ale ktoś inny musi skończyć przymiarkę, dopisać inwentarz, znaleźć dostawcę beczek, sprzedać suplement albo wynieść ciało. Autorka dobrze słyszy mechanizm frazy potocznej, szczególnie tej, która usprawiedliwia przemoc zdrowym rozsądkiem. „Nie ma żadnej zarazy” powraca tu nie jako pogląd, lecz jako czynność. Kto to mówi, ten zyskuje jeszcze kilka minut prawa do rządzenia pokojem.

Scenicznie to materiał oparty na rytmie wejść, kumulacji ciał i komedii zaprzeczenia. Kolejne akty można grać niemal jak wariacje na ten sam temat: zamknięta przestrzeń, rosnąca liczba przedmiotów, słabnące ciała, coraz bardziej absurdalne próby zachowania normalności. Tekst daje aktorom konkretne zadania: kaszel, głód, handel, troskę udawaną zbyt długo, panikę przykrytą formułką, chciwość przebraną za obowiązek. Śmieszność nie łagodzi tu okrucieństwa. Raczej pokazuje, że okrucieństwo, jeśli ma dobrze funkcjonować, potrzebuje tylko stołu, papierów i kogoś, kto powie: proszę podpisać.

Sztuka o ludziach, którzy na końcu świata nie przestają pracować, handlować, dziedziczyć, diagnozować i pouczać innych. Gdy wszystko się rozpada, nie pojawia się nagle prawda o człowieku. Pojawia się zwyczajny człowiek, tylko bez dekoracji. I to wystarcza, żeby można się w nim rozpoznać. 

Chłopiec do picia

Gatunek sztuki
Komediodramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
czarna komedia

W dużym, staroświecko urządzonym salonie mężczyzna robi pompki przed lustrem. Sprawdza ciało, poprawia włosy, prostuje plecy. Wokół ciężkie meble, obrazy stylizowane na dawnych mistrzów, cenne drobiazgi. Wszystko mówi o stabilności i kontroli. Kiedy rozlega się dzwonek do drzwi, wiadomo, że ta kontrola będzie poddana próbie. Do pokoju wchodzi Chłopiec do Picia. Można go wynająć jako towarzysza do alkoholu. Trzysta za godzinę. Płatne z góry.  Umowa wydaje się prosta, lecz rozmowa szybko odsłania drugie dno. Gospodarz przygląda się młodemu mężczyźnie jak towarowi, ale sam również zostaje oceniony. Kto tu naprawdę zamawia usługę, a kto bada przeciwnika?

Pierwszy akt to precyzyjna partia szachów. Dialog jest ostry, ironiczny, momentami bezczelny. Bohaterowie sprawdzają się nawzajem, podpuszczają, sondują słabe punkty. Publiczność śmieje się z sytuacji, lecz śmiech ma w sobie napięcie. Czuć, że w tej rozmowie chodzi o coś więcej niż o wspólne picie.

W drugim akcie gra nabiera ciężaru. Dochodzi trzeci, kobiecy głos, który przestawia akcenty i zmienia układ sił. Zdania, które wcześniej brzmiały jak żart, zaczynają znaczyć coś innego. Wnętrze staje się miejscem rozliczenia. To, co miało być transakcją, zamienia się w próbę charakterów.

Najmocniejszym atutem tej sztuki jest nieustanne odwracanie ról. Silny okazuje się kruchy, kruchy bywa bezwzględny. Autor nie prowadzi widza za rękę. Pozwala mu samodzielnie odkrywać, że pod powierzchnią ironii i czarnego humoru kryje się opowieść o samotności i o tym, jak łatwo człowiek potrafi usprawiedliwić własne decyzje.

To tekst wybitnie aktorski. Trzy role z wyraźnym łukiem emocjonalnym, jedna przestrzeń, napięcie budowane słowem. Czarna komedia, która zaczyna się jak zabawa, a kończy jako poważna rozmowa o odpowiedzialności. Śmiech nie znika, lecz przestaje być niewinny. I właśnie dlatego zostaje w pamięci.

Cloud

Gatunek sztuki
Komediodramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
komediodramat relacyjny / kameralny thriller cyfrowy

Cloud zaczyna się od sytuacji niemal banalnej: ktoś zmienił hasło do wspólnej chmury. W mieszkaniu zostają Adam, Marta, laptop, dwa telefony, pudełka po sushi i noc, która powinna dawno się skończyć. Szybko okazuje się jednak, że hasło nie broni plików, tylko ostatniego kawałka prywatności. W świecie Adama i Marty intymność została przeniesiona do katalogów, podfolderów, alertów i historii logowania. Kiedy związek zamienia się w archiwum, każde uczucie zaczyna wyglądać jak materiał dowodowy.

To tekst dla dwojga aktorów, oparty na precyzyjnym pojedynku rytmów. Adam gra kontrolę, która podaje się za troskę, logistykę i racjonalność. Marta gra opór, ale nie czystą niewinność: sama zbiera screeny, porządkuje winy, przygotowuje własną wersję przyszłego procesu. Ich dialog działa jak kłótnia po terapii, w której każde słowo miało kiedyś pomagać, a teraz służy do celowania w słabsze miejsce. Humor jest suchy, nerwowy, oparty na rozpoznaniu współczesnych klisz psychologicznych: „granice”, „gaslighting”, „red flagi”, „toksyczność”. Michalak nie wyśmiewa ich odruchowo. Pokazuje tylko, jak szybko język samoobrony może zamienić się w język przesłuchania.

Scenicznie Cloud jest kameralny, ale nie statyczny. Laptop świeci bohaterom w twarze, telefon kompromituje ich złudzenia o niezależności, walizka wymusza pierwszą naprawdę fizyczną walkę, a zbyt krótki kabel ładowarki zostaje jedyną więzią, której nie da się nazwać metaforą. To materiał dla aktorów, którzy muszą zagrać nie tylko rozpad związku, lecz także upokarzający moment, kiedy człowiek odkrywa, że zna hasła do wszystkich urządzeń, ale nie ma już dostępu do drugiej osoby. Finał nie daje fałszywego pojednania. Zostawia Adama i Martę między resztką czułości a resztką lęku, w krótkiej sekundzie między powiadomieniami, kiedy jeszcze można udawać, że istnieje coś takiego jak „my”. Czasem najstraszniejsze zdanie w związku nie brzmi: „już cię nie kocham”. Brzmi: „błędne hasło lub login”.