język polskijęzyk angielski

Grossman-Kliber, Monika

W naszym miejscu

Autor
Tytuł oryginalny
I vårt sted
Tłumacz
Grossman-Kliber, Monika
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Szczegóły
autor otrzymał prestiżową nagrodę Ibsena za rok 2024, m.in. za tę sztukę
Prapremiera
20.10.2023, Nationaltheatret, Oslo

Sztuka Arne Lygre jest jak wizyta w gabinecie terapeutycznym bez opłat. Mamy tu wielką pochwałę prawdziwej szczerej przyjaźni i wiwisekcję życia rodzinnego w trzech odsłonach. Autor opowiada o silnej potrzebie nawiązywania relacji z drugim człowiekiem, o byciu dla siebie nawzajem, o przeglądaniu się w drugiej osobie i definiowaniu siebie poprzez to, jak postrzegają nas inni. Dotyka także drzemiącego w każdym z nas ukrytego strachu przed byciem odrzuconym, samotnym, możliwym do zastąpienia.

Astrid łączyła wieloletnia przyjaźń z Evą, przyjaźń która ukształtowała obie kobiety, jednak potem Eva zniknęła na jakiś czas, tłumacząc, że potrzebuje więcej przestrzeni dla siebie. W międzyczasie Astrid spotkała Sarę – przypadkowo usiadły obok siebie na ławce w parku i narodziła się między nimi nowa więź, kiełkująca przyjaźń, którą trzeba dopiero zdefiniować. Teraz Sara przychodzi w odwiedziny do Astrid, a w tym samym czasie pojawia się tam też Eva. Rozmowy odsłaniają kulisy ich relacji oraz trudne sytuacje rodzinne każdej z kobiet: Astrid świeżo pochowała matkę, z którą była bardzo związana, ma też syna, który oddalił się od niej, kiedy poznał swoją partnerkę. Z kolei Sara wcześnie straciła rodziców w tragicznym wypadku i była bardzo związana z młodszym bratem, którym się opiekowała, jednak teraz on ma swoją rodzinę i nie poświęca już tyle czasu Sarze. Eva doświadczyła rozwodu rodziców i, porzucona przez matkę, mieszkała z ojcem, który teraz przebywa w domu opieki i tam odnalazł nową miłość.
Podczas spotkania w domu Astrid ożywają wspomnienia i kobiety wcielają się wzajemnie w swoich najbliższych, jakby odgrywając sceny z przeszłości albo aranżując rozmowy, do których w rzeczywistości nigdy nie doszło. Astrid staje się Bratem Sary, Sara - Ojcem Evy, a Eva wciela się w Syna Astrid.
Pod koniec Astrid, która jest niejako ogniwem łączącym ten kobiecy trójkąt przyjaźni, oświadcza, że zamierza oddać swój dom synowi i zamieszkać w mieszkanku w przyziemiu, a tym samym nie ma już przestrzeni, fizycznie ale i w przenośni, na spotykanie się z przyjaciółkami. Tymczasem Sara i Eva, które wcześniej konkurowały o uwagę Astrid i nie pałały do siebie sympatią, bo były zwyczajnie zazdrosne, odkrywają, że także się lubią.

Sztuka spotkała się z ciepłym przyjęciem na deskach norweskich teatrów, bilety wyprzedały się na pniu, a krytycy podkreślali, że ci którym nie udało się jej zobaczyć na scenie, mogą się ratować lekturą, gdyż tekst dobrze się czyta.

Grossman-Kliber, Monika

Monika Grossman-Kliber,  foto: Karolina Rutkowska
Monika Grossman-Kliber, foto: Karolina Rutkowska

Wrocławianka z urodzenia i wyboru. Absolwentka filologii norweskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Kilka lat spędziła w Norwegii: jako nastolatka mieszkała w Kristiansand, gdzie ukończyła gimnazjum, następnie dwukrotnie była stypendystką Uniwersytetu w Bergen (2001-2002, 2006). Zajmowała się współczesnym dramatem norweskim, przede wszystkim twórczością noblisty Jona Fosse, którego miała szczęście poznać. W 2008 roku przeprowadziła z nim wywiad dla TVP Kultura. Publikowała w Dialogu, Scenie, Folia Scandinavica Posnaniensia i Ricie Baum. Nauczycielka akademicka i lektorka języka norweskiego z kilkunastoletnim stażem. Wykładała na UAM w Poznaniu, SWPS w Warszawie, a obecnie na Uniwersytecie WSB Merito we Wrocławiu. Lubi zmiany, prawie 10 lat spędziła w jednej z wiodących wrocławskich korporacji, pracując dla klienta skandynawskiego. Sporadycznie też tłumaczy, min. Jona Fosse („Ktoś tu przyjdzie”, „Dziewczynka ze skrzypcami”). Lubi aromatyczną kawę, książki, stare domy, dobry design i kino. Prywatnie żona, mama dwójki lekko szalonych nastolatków i jednego niemniej szalonego psa.

foto: Karolina Rutkowska

Ktoś tu przyjdzie

Autor
Tytuł oryginalny
Nokon kjem til å komme
Tłumacz
Grossman-Kliber, Monika
Gatunek sztuki
Dramat
Obsada kobiet
Obsada mężczyzn
Miejsce akcji
Stary dom na brzegu morza

Dwoje ludzi, On i Ona, kupili stary dom malowniczo położony na odludziu, na urwisku nad morzem. On ma lat 50, ona 30. Mówią, że mieli szczęście, że się odnaleźli, ale wydaje się, że w ich związku jest więcej desperacji niż uczucia. Kwestia "jesteśmy sami razem, nareszcie sami" jest powtarzana przez dwoje kochanków niczym mantra, która ma ich uchronić przed wszystkim, co złe, przed zagrożeniami, jakie niesie świat zewnętrzny i inni ludzie. Jednak strach przed wtargnięciem w ich ciasny, intymny świat obcego zostaje zaspokojony, kiedy wymarzoną samotność we dwoje zakłóca intruz. Jest nim człowiek, od którego kupili dom. Żyjąc na odludziu, jest bardzo spragniony towarzystwa. Rozmawia z kobietą, zachęca ją do wzajemnych kontaktów, opowiada, że w tym domu mieszkała i umarła jego babka, jej ukochany podgląda tę scenę zza węgła. Kiedy obcy odchodzi, mężczyzna robi kobiecie wyrzuty. Jest zazdrosny. W kolejnej scenie para ogląda dom, udziela się im jego gęsta, mroczna atmosfera. Dom jest nieposprzątany, wszędzie czuje się obecność staruszki, pełno jest rodzinnych portretów, pamiątek i przedmiotów, które pamiętają poprzednią lokatorkę. On i Ona traktują swój nowy dom jako fortecę, cały czas nerwowo wyglądają przez okna, jakby przeczuwając ponowne pojawienie się nieznajomego. Jakby prowokując je. W końcu rozlega się pukanie. Kochankowie nie otwierają. Czują się oblężeni. Ale przedłużające się pukanie zmusza ich do otworzenia drzwi. Mężczyzna chowa się w jednym z pokoi. Kobieta wychodzi naprzeciw Nieznajomemu. Przybysz przyniósł piwo, chce się zaprzyjaźniać, wymienia się z kobietą numerami telefonów, nie widząc mężczyzny, staje się nieco namolny. Jednak chłód kobiety zmusza go do wyjścia. Jej partner leży w sąsiednim pokoju, jest przestraszony. Ona też przyznaje, że się boi. Pojawienie się nieznajomego staje się rysą na ich całkiem nowym, ledwo rozpoczętym życiu. Oni jednak mimo to usiłują odprawiać swój magiczny rytuał: "zawsze będziemy sami razem, sami w sobie nawzajem". Znów, podobnie jak w innych sztukach Jona Fossego, celem autora jest poszukiwanie tego, co w człowieku tajemnicze, niewypowiedziane, ukryte. Ascetyczna forma, minimalizm formalny, subtelnie zarysowana sytuacja niosą ze sobą wielki ładunek emocjonalny. 

Jednak jednym z wiodących bohaterów tej sztuki jest również język, bardzo charakterystyczny dla tego autora, oszczędny, prosty, zarazem wyrafinowany, epatujący specyficznym rytmem, melodią, powtórzeniami, które nadają tekstom trochę hipnotyczny charakter.  Jakby bohaterowie za jego pomocą niczym magicznym zaklęciem usiłowali, bez powodzenia niestety, zaczarować otaczającą ich rzeczywistość. Istotę sztuki stanowi dążenie bohaterów do ukrycia się przed światem oraz ciągły strach przed tym, że to nie ma prawa się udać.