Zbrodnia w parafii
Zbrodnia w parafii to farsa teatralna rozgrywająca się w trakcie spektaklu, który od początku zaczyna się rozpadać. Akcja osadzona jest w konwencji klasycznego kryminału salonowego: w tytułowej parafii dochodzi do morderstwa, a zgromadzeni bohaterowie powinni krok po kroku doprowadzić do jego rozwiązania. Problem w tym, że nic nie idzie zgodnie z planem, a sam spektakl stopniowo wymyka się spod kontroli. Postaci próbują grać swoje role, lecz są one nieustannie podmieniane, dublowane lub przejmowane przez innych aktorów. Znikają ustalone relacje, role zmieniają właścicieli, logika fabularna pęka, a teatralna umowa zostaje wystawiona na próbę. Kryminalna intryga, zamiast się klarować, coraz bardziej się rozmywa, bo ważniejsze od pytania „kto zabił” staje się pytanie „kto właściwie jest kim” i „czy ten spektakl jeszcze trwa”.
Farsa wykorzystuje klasyczne środki komediowe: pomyłki obsadowe, nagłe zwroty, powtórzenia, zapętlenia i narastający chaos. Jednocześnie tekst świadomie gra z konwencją teatru repertuarowego, pokazując mechanizm przedstawienia, które przestaje udawać spójną opowieść, a zaczyna odsłaniać własną konstrukcję. Im bardziej bohaterowie próbują ratować sens i porządek, tym szybciej wszystko się rozsypuje.
Zbrodnia w parafii to farsa o teatrze jako systemie improwizacji pod presją, o aktorach próbujących utrzymać iluzję, która dawno już pękła. Kryminalny pretekst służy tu jako rama dla komedii o zawodowej rutynie, chaosie scenicznym i desperackim podtrzymywaniu formy, która nie chce już działać. To tekst, który świadomie stawia na tempo, precyzję i kontrolowany rozpad, zostawiając widza z klarowną sytuacją wyjściową, a reżyserowi oferuje pełną swobodę inscenizacyjną.