Wszyscy uczestnicy tego spektaklu są zaślepieni: oszukany król, który zgromadził fortunę (nie zawsze całkowicie legalnie) na nieruchomościach, polach golfowych i kasynach, a teraz rządzi najpotężniejszym krajem świata; ludzie, którzy go wybrali, ślepo wierząc, że zostaną uwolnieni od jarzma bezrobocia i długu; nawet jego przeciwnicy, którzy zaciekle atakowali króla, ale nie byli w stanie zapobiec jego zwycięstwu. Król jest czczony jako zbawiciel, który, miejmy nadzieję, przyniesie narodowi zbawienie; uwolniona została siła wywracająca światopoglądy, które od dawna uważano za przezwyciężone, a towarzyszy temu nienawiść, gniew i przemoc. Królewska droga okazuje się ślepą uliczką, rozdrożem, na którym rozstrzygnie się przyszłość naszego życia.
Pomiędzy tragedią a groteską, językiem wysublimowanym a wulgaryzmem (i bez pojawiania się nazwiska Donalda Trumpa w tekście), „Elfriede Jelinek kreśli wielki obraz kompleksu polityczno-finansowo-kapitalistycznego, który jest kompletnie zgniły… Starożytne mity i dramaty historyczne Szekspira stanowią dla niej punkt odniesienia, wraz z Learami, Kreonami, Richardami i Edypami. Jednocześnie, w cieniu tych archetypowych despotów, Trump kurczy się do rozmiarów, które – emocjonalnie i intelektualnie – da się jakoś okiełznać… Jelinek zajmuje się prawdomównością i jasnowidztwem w dyskursie, w którym wszystko jest pozornie równie prawdziwe lub fałszywe, czyli arbitralne… Królewska droga wymaga zajęcia stanowiska i stanowi bardzo poważną artystyczną odpowiedź na Trumpa, właśnie dlatego, że nie sugeruje pewności siebie, która rozkoszuje się moralną wyższością”. (Süddeutsche Zeitung)