Kobieta i mężczyzna przez przypadek spotykają się na dachu. Okazuje się, że oboje chcą dokonać "skoku". Ziobro być może mówi prawdę, że od lat przygotowuje się do samobójstwa. Stojąc przed Marysią, która w afekcie chce skończyć ze sobą, bo ukochany rzucił ją dla innej, pragnie jej pomóc: razem wykonają skok z dachu. I rzeczywiście skaczą, ale tylko piętro niżej, na balkon. Ziobro znakomicie udaje złodzieja, dla którego "skok" znaczy zupełnie co innego. Przypadkiem mieszkanie, do którego się włamują, należy do owego ukochanego, Marysia ma więc okazję pomścić wiarołomcę.
Bohaterowie prowadzą ze sobą naiwną, acz wyrachowaną grę, która zmusi ich do przewartościowania dotychczasowego obrazu świata.
Klimat tej nieco absurdalnej komedii Ryszarda Stecury współtworzą subiektywne obrazy mieszkańców przeciętnego bloku, podsłuchiwanych przez parę bohaterów: wnuczka wystawia dziadka na balkon za palenie papierosów, ktoś wyrzuca z okna psujący się telewizor, a szanowany pan docent pod nieobecność żony sprowadza do domu nieletnich chłopców. Autor pozostawia nas sam na sam z parą na dachu, która już nie popełni samobójstwa, a kto wie, może wykona jeszcze jakiś inny skok.
Ten rodzajowy obrazek naszego społeczeństwa zawieszonego między samobójstwem a ekstazą może dać widzom satysfakcję z inteligentnej rozrywki. Niepewność, czy mamy do czynienia z rutynowymi graczami, czy przeintelektualizowanymi świrami, błyskotliwe dialogi oraz humor sytuacyjny utrzymują widza w napięciu. Jest to materiał na godzinny spektakl, także telewizyjny.