Turysta

Autor: 
Mayenburg, Marius von
Tytuł oryginalny: 
Turista
Przekład: 
Bikont, Karolina
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
8
Obsada mężczyźni: 
10+
Prapremiera: 
Wiener Festwochen / Schaubühne Berlin / Het Toneelhuis, Antwerpia, 17.05.2005

Oto typowy obraz turysty: grill, piwo, wędkowanie i kłótnie o miejsce na kempingu. W sztuce Mariusa von Mayenburga niezobowiązujący urlop staje się początkiem niekończącego się koszmaru, a dziewicza okolica miejscem kaźni.
Na pewnym biwaku spotkały się trzy rodziny, ciągle kopulująca para i uczestnicy obozu terapeutycznego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym. Miejsce, gdzie się rozbili, nie jest znane. Może po prostu zabłądzili? Nie wiadomo też, czy są dla siebie starymi znajomymi, czy po prostu przypadkowymi ludźmi z wakacji. Być może dzieje się tak dlatego, że Mayenburg wrzuca widza w sam środek akcji, potem cofa ją i znowu odtwarza tę samą sytuację, tylko nieco inaczej. Powtarzającym się motywem jest śmierć dziecka - najmłodszego z trojaczków jednej z turystek (Sylvie), Olego. Autor angażuje widza w rozwikłanie zagadki jego śmierci: czy porwali go kosmici? czy zabił go sprośny Peter przebrany za czarownicę z "Jasia i Małgosi"? czy też miejscowi myśliwi z zemsty za zabicie krowy? a może uczynił to jego własny brat bądź ojciec? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Plastyczna scena śmierci Olego daje niezwykłe możliwości inscenizacyjne: chłopczyk się gubi, Sylvie obchodzi cały biwak w poszukiwaniu synka, ktoś z obozowiczów znajduje jego dryfujące na wodzie ciało, przynosi martwego chłopca składając go na ręce zszokowanej matki, dr Schnook stwierdza jego zgon. Oli umiera cztery razy, co całkowicie podważa realizm sztuki. Jest niewinną ofiarą, wyrzutem sumienia obozowiczów. Pytanie tylko, dlaczego Oli, najmniej zepsuty z całego towarzystwa, musi ponieść śmierć?
Kolejne sceny odsłaniają tajemnice rodzin. Elvira, żona Hermanna, zdradza objawy szaleństwa: widzi i słyszy to, czego inni nawet nie dostrzegają. Jej rozstrój psychiczny wiąże się z niewyjaśnioną do końca historią śmierci jej dziecka, Benniego, które co jakiś czas jej się ukazuje. Elvira sądzi, że zostało uprowadzone przez kosmitów, prawdopodobnie podczas wakacji. Elvira żyje w ciągłym poczuciu braku, ma wrażenie, że jej małżeństwo jest niepełne. W Olim widzi swoje zmarłe dziecko. Hermann wykazuje się niezwykłą cierpliwością w stosunku do żony i dbałością o ciągłość życia rodzinnego. Jednak z czasem coś w nim pęka: nie ma siły tłumaczyć żonie, że dziecko już nie żyje i wstydzić się jej dziwnych zachowań przed towarzystwem. Któregoś razu idzie do łóżka z równie nieszczęśliwą w małżeństwie Moniką.
Sonja, ich córka, to dorastająca młoda dziewczyna, robiąca furorę wśród męskiej części biwaku. Spędzanie przymusowych wakacji z rodziną jest dla niej katorgą, do czasu, aż poznaje Daniego, najstarszego syna Sylvie. Jak okaże się na końcu, rodzące się między nimi uczucie ocali ich przed śmiercią.
Małżeństwo Dietmara i Moniki również przechodzi kryzys. Na wakacje przyjechali z dwójką dzieci, Ralfem i Karin. Dietmar jest apodyktycznym, trochę kafkowskim ojcem, nieustająco poniżającym swojego syna, Ralfa. Dietmar na co dzień prowadzi restaurację i jedyne. co go obchodzi, to czy befsztyk jest "krwisty, półkrwisty czy wypieczony". Na wakacjach też oporządza mięso i cały czas grilluje, czym doprowadza własną żonę i pozostałych obozowiczów do szału.
Sylvie przyjechała na wakacje ze swoimi dziećmi i kochankiem Bertem, który nieudolnie próbuje wcielić się w rolę ojca. Niespodziewanie nachodzi ich Tom, mąż Sylvie - człowiek, który przegrał swoje życie i stracił rodzinę. W jednej ze scen upokarza Sylvie, a potem porywa Olego i staje się jednym z potencjalnych sprawców jego śmierci.
Są tu jeszcze Julia i Josef, para młodych, z pozoru seksualnie niewyżytych ludzi. W istocie przyjechali oni na obóz, by nacieszyć się sobą. Julia jest chora i właśnie spędza ze swoim ukochanym ostatnie wakacje w życiu.
Równie mroczne co perypetie dorosłych są zabawy dzieci: niewinne udawanie Indian doprowadza do śmierci Białego Człowieka (Olego). Dziecięcym światem rządzą te same mechanizmy, co u dorosłych: opierają się na wzajemnym poniżaniu, agresji i chciwości.  
Sceny z życia turystów mieszają się z epizodami łowieckimi miejscowych strzegących swojego terytorium oraz obrazami z terapeutycznego obozu, w którym biorą udział upośledzeni umysłowo Peter, Andi i Ferdynand. Pracownik socjalny Achim i Pani dr Schnook prowadzą terapię przez teatr, angażując swoich podopiecznych do pracy nad "Jasiem i Małgosią". Niestety, w pewnym momencie sytuacja wymyka się spod kontroli - pacjenci zanadto wczuwają się w role. Finałowa scena Turisty to premiera przygotowywanego przez nich przedstawienia, w trakcie którego turyści po kolei umierają, zjadając uprzednio przygotowany przez Elvirę budyń. Przy życiu pozostają tylko Oli, Sonja i Dani. Tym razem Oli nie umrze, choć budyń był przygotowany specjalnie dla niego. Może Elvira przewidziała pazerność i egoizm swoich znajomych?

Oszczędny, wyciszony język Mayenburga co i raz ulega przerysowaniu, sprowadzając toczącą się akcję do absurdu. W ustach umierającego Olego, mającej wizje Elviry, romantyka Daniego czy niezrównoważonego Petera staje się nietuzinkową, zmysłową poezją.

Kamila Paprocka dla ADiT