S_p_o_n_a_d

Autor: 
Pawłowski, Łukasz
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
Mroczny, pesymistyczny dramat o upadku ludzkości
Obsada kobiety: 
3
Obsada mężczyźni: 
8

Na świecie trwa totalna wojna. Rzecz dzieje się wszędzie i nigdzie. Swoje rządy bezprawia wprowadzają w życie barbarzyńcy, dla których nie ma nic świętego, niszczą wszystko i wszystkich, których napotykają na swojej drodze. Do czasu, aż przyjdą następni, tacy sami. Sztuka składa się z krótkich scen przetykanych cytatami z Biblii.

W tym dramacie nie ma pozytywnych bohaterów, wszyscy są skażeni. Wszyscy są zbrukani. I oprawcy, i ofiary. Ofiary barbarzyńców są fizycznie bądź psychicznie okaleczone przez strach, przerażenie, bierność, rezygnację. W krótkich scenach widzimy straszne czyny – gwałt, podpalenie żywej osoby, „rozpierdalanie” wszystkiego, co się napotka. I widzimy ludzi, którzy temu wszystkiemu się poddają, nauczyli się żyć w tym świecie, podporządkowali się mu.

Główny bohater, Dzieciok, to ktoś na kształt świętego dziecka, nie ma wieku ani de facto płci (mimo że obdarzony jest fizycznymi atrybutami mężczyzny). Zbawiciel? W każdym razie Dzieciok bezkompromisowo chroni swoją czystość, niewinność, dobro. Żeby odzyskać z rąk barbarzyńców osierocone dziecko, pozwala sobie uciąć własną rękę. Jednak jego wytrzymałość też ma granice. Kiedy okazuje się, że mamka, która wzięła pod opiekę „jego” dziecko, handluje dziećmi i ich organami, Dzieciok nie wytrzymuje, wyjmuje pistolet i strzela. Nie udaje mu się zachować w sobie czystości ani dobra. Być może w tym świecie nie ma już na to miejsca.

Pod koniec sztuki na scenę dramatu wkracza sam Pan Bóg. Nie jest zachwycony tym wszystkim, jednak jego refleksja ogranicza się do następującej konkluzji:

"nie mam kurwa czasu na to wszystko...wszystko się rozłazi... zaniedbałem trochę sprawy fakt... i teraz ooo... a oni strasznie sobie nie radzą, strasznie...   i głowę mi zawracają i trują że ja i ja i ja... że dla mnie... że przeze mnie... a co przeze  mnie ? ...a kto kazał? ja? a  w życiu?.... no tak.... wolna wola... wolna wola to  kompletne fiasko... nie sprawdziło się... tak tak... to prawda...”.

W ostatniej scenie sztuki Bóg, zaliczony do grona ofiar, stoi w jednym szeregu z innymi bohaterami. Wszyscy zostają rozstrzelani, raz, drugi i tak bez końca. Bóg umiera wielokrotnie, ale nie ma to nic wspólnego ze zmartwychwstaniem.