Solomon Grip

Autor: 
Levin, Hanoch
Przekład: 
Olek, Agnieszka
Obsada kobiety: 
1
Obsada mężczyźni: 
4

Solomon Grip jest uważany za pierwszy komediodramat Hanocha Levina i bardzo lubiany z uwagi na ciekawe role dla aktorów i małoobsadowość sztuki. Levin napisał ją w 1969 roku, wystawiona pierwszy raz została w Izraelu w tym samym roku w reżyserii Hilela Neemana. Ciekawostką jest, że ostatnio pojawiła się na deskach teatru Yiddishpil w języku jidysz, czyli właściwym dla świata przedstawionego w tekście (walka męża z żoną, doktor konkurujący o żonę i walczący ze śpiewakiem weselnym). Jednak w Izraelu - zwłaszcza w ostatnich latach - mówi się bardzo często, że najbardziej idealnym językiem dla sztuk Levina jest nie tylko jidysz, ale i – polski!

W tekście tym po raz pierwszy młody Hanoch Levin próbuje stworzyć swój niepowtarzalny świat małych, nieszczęśliwych bohaterów i przygląda się pod lupą ich marzeniom i pragnieniom, ale też, oczywiście, wadom, które niszczą innych oraz ich własne życie. Przyglądamy się więc stosunkom małżeńskim począwszy od rozstania pary, a skończywszy na ich niekonwencjonalnym powrocie do siebie. Bohaterem jest ciężko chory i umierający Solomon Grip, który choruje również po to, aby zajmowała się nim jego żona Parciflocha. Zatruwa jej życie swoją chorobą, podczas gdy żona staje się coraz słabsza i coraz bardziej spragniona własnego szczęścia. W pewnym momencie odchodzi do doktora Baramalaja, który zajmował się jej chorym mężem. W jego ramionach chce znaleźć szczęście i utracony spokój. Tworząc postacie Solomona, Parciflochy, doktora Barmalaja oraz brata Solomona – Jehoszui, na którego nikt nie zwraca uwagi, Levin tworzy niejako typy bohaterów, dialogi i sytuacje, które będą matecznikiem dla późniejszych tragikomedii.

Znawca Levina Haim Nagid podkreśla, że Solomon Grip to parodia historii o Edypie. Levin parodiuje znany mit, przedstawiając niejako ponowne narodziny bohatera – moment, w którym zaczyna być chory i stopniowo dziecinnieje. Straszne wydarzenia, w których Levin pozbawia człowieczeństwa swoich bohaterów, przeplatane są piosenkami (analogie do chóru) komentującymi zajścia, ale niejako łagodzącymi też tragizm sytuacji.

Zadziwiające, że prawdopodobnie w tym samym czasie, kiedy młody dramaturg pisze prowokujący kabaret "Królowa Wanny", zajmuje się takimi nihilistycznymi treściami. Możliwe, że Solomon był zatem też zamierzoną prowokacją i pytaniem do widzów o to, czy naprawdę tak jest, że nic nie ma sensu? Że ani miłość, ani bliskość nie są ważne, a istotne jest tylko zaspokajanie własnych pragnień i potrzeb? A jedyną pewną rzeczą jest umieranie, podczas którego człowiek staje się jak dziecko i tak naprawdę jest sam? Umierając zmienia siebie i całe swoje otoczenie, staje się nieznośny, a jedynym buntem, na jaki jeszcze go stać, jest nieprzyjmowanie tabletek uspokajających? Prowokacja, która zmusza do myślenia, a jednocześnie oswaja z trudnymi tematami, z którymi człowiek może sobie poradzić tylko poprzez śmiech.

Świetne wyraziste role i teatr, w którym czuć ducha przedwojennego żydowskiego teatru, ale i komedii dell arte pełnej żartów, wartkiej akcji i ciągłych potyczek słownych. Szczególne poczucie humoru każe autorowi rzucić swoich nieporadnych bohaterów w świat, w którym bardzo chcą odgrywać ważne role i dokonywać wielkich dzieł, ale im to nie wychodzi, więc oburzają się, śmieją, ulegają słabościom, zawsze jednak mówią nam coś autentycznego o nas samych.

dla ADiT - A. Olek