Push-up 1-3

Autor: 
Schimmelpfennig, Roland
Przekład: 
Bikont, Karolina
Obsada kobiety: 
4
Obsada mężczyźni: 
4

Sztuka z roku 2001, rzecz dzieje się w budynku wielkiego koncernu. Miejsce jest zarazem rusztowaniem dla tekstu, formalnym uzasadnieniem akcji. Ten budynek przedstawia istotę tego, czym jest: zamkniętą przestrzenią, w której każde piętro odpowiada szczeblowi kariery. Szesnaste, ostatnie piętro to również szczyt kariery, jaką można tu zrobić. Na samym dole znajduje się portiernia i właśnie to miejsce otwiera i zamyka klamrą całą sztukę.
Ale - jest też element z zewnątrz, alternatywa: kierownicze stanowisko w egzotycznym Delhi.

Język postaci jest zwyczajny, żadnych ekstrawagancji, choć w dialogach często pojawiają się typowe zwroty z języka biznesu; ostra wymiana zdań zwierzchników z pracownikami przeplatana czymś w rodzaju monologów wewnętrznych, tyle że te monologi nie są rwane, to mocno literackie kawałki, z których dowiadujemy się, co dana postać myśli o postaci, z którą przed chwilą rozmawiała, co myśli o sobie, jak żyje. Te tak chłodne, czasem złośliwe w konfrontacji z innymi osoby są wchłonięte przez samotność.

Wątek delhijski pojawia się prawie we wszystkich dialogach: niemal każdy liczy na to, że zostanie wybrany.

Sabina jest pewna, że się zakwalifikuje, niestety szefowa i właścicielka firmy Angelika podejrzewa, że Sabina sypia z jej partnerem życiowym, Kramerem, który również jest szefem firmy. Zatem Sabina nie ma szans, choćby i była jedyną osobą nadającą się na stanowisko w Delhi.

Patrycja i Robert przespali się ze sobą, a teraz, kiedy przyszło im pracować wspólnie nad nowym spotem reklamowym firmy, nie umieją się dogadać. A przecież po cichu wydaje im się, że są dla siebie stworzeni.

Hans jest starszym, obsesyjnie dbającym o swoją kondycję fizyczną szefem działu, w którym pracuje Frank, młodszy, ale otyły i skupiony na swojej otyłości amator erotycznych stron internetowych; w sieci szuka miłości. Relacja Hans - Frank jest odmienna od poprzednich, pełniejsza, również formalnie jest inna - nie ma czystego podziału na dialog - monolog, tu momenty refleksyjno-marzeniowe wcinają się w dialog bez formalnego "ostrzeżenia".     

Starcia trzech par są centralną akcją sztuki. Henryk i Maria, których monologi tworzą klamrę, są osobami z zewnątrz, mówią inaczej, ci ludzie są wolni od mechanizmów kariery i od rozpaczy samotności, są stróżami, portierami w budynku, nie wchodzą w relacje z innymi pracownikami. Tylko oni są radośni i beztrosko patrzą na świat biznesu. Monolog Henryka wprowadza w temat, z dystansu sygnalizuje główne konflikty, monolog Marii zamyka sztukę radosnym akcentem, który można rozumieć jako morał: "Zawsze się śmieję. Prawie każdego ranka."

K. Bikont