Polskie rymowanki albo ceremonie

Autor: 
Błażewicz, Andrzej
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
sztuka znalazła się w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej w 2019 r.
Obsada kobiety: 
0
Obsada mężczyźni: 
1
Szczegóły obsady: 
obsadę można modyfikować

Rytm życia pewnej rodziny jest odmierzany przez ceremonie − wesela, pogrzeby, komunie. Owe spotkania prowokują bohatera do odkrywania śladów przeszłości. W pulsującym, rapowym flow, przywodzącym na myśl język Doroty Masłowskiej, ale posiadającym silny indywidualny rys, splatają się dwie siły: teraźniejszość polskiej klasy średniej i dziedzictwo postpamięci, którym obciążone jest młode pokolenie. Trudna historia przodków zapośredniczona jest przez popkulturę. Tysiące odniesień i interpretacji przesłaniają prawdę. A ona czeka na odkrycie − krwawa, milcząca i bolesna. Ale czy na pewno można mówić o jednej, obiektywnej prawdzie? Narodowe fantazmaty, próby odnalezienia czy też skonstruowania własnej tożsamości oraz pułapki współczesnej małej stabilizacji łączą się w polifonicznym monologu głównego bohatera.

"Błażewicz operuje dosadnym językiem, choć stroni od upraszczającego i krzywdzącego hejtu wymierzonego w polskość czy też "polactwo". "Dobrze wiesz ty i ja że to tylko peany / No i chuj wiem znam te historię / Wyobrażę wyobrażę i sobie ją stworzę / Będzie moja zrobię z niej mit wieczny / Mit być może dla mnie nie do końca bezpieczny / Chyba już wierzę w posttraumatic stress disorder/ Nawet w trzecim pokolenia dopadł moją mordę / Alete raz nie zasnę teraz przejdę to na jawie / Tak jak ja chcę" [...] Po scenicznym czytaniu utworu Błażewicza majaczy mi na horyzoncie jakaś zdumiewająco zdefiniowana, ale jak najbardziej możliwa forma teatralna, słyszę nowy ton i czuję oryginalną emocję, jaką dałby radę wytworzyć oparty na nim spektakl. […] Narrator, który zagłębia się w zwyczajnej rodzinnej komunijno-świąteczno-imieninowej celebrze, wchodzi do głowy bliskim, przygląda się ich zachowaniom stadnym nie z nienawiścią, ale z trudem skrywaną fascynacją. Szuka nie śmierci, ale życia. A raczej, babrając się w zwyczajnym, poukładanym życiu ludzi ze swojego otoczenia, patrząc na nich przyjaźnie i bez drwiny, intuicyjnie szuka w ich przeszłości, w historii całej rodziny, w ich XX wieku, jakiejś pierwszej śmierci"

− Łukasz Drewniak, Dziesięć piosenek i Hator, Hator, Hator...