Pod

Autor: 
Orłowski, Szczepan
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
5
Szczegóły obsady: 
+ kupa ludzi

Gatunek: tragikomedia futurystyczna

Czas: bliżej nieokreślona przyszłość

Miejsce: białe pudło sceny z szynami po których porusza się samochód

Świat katastroficznej sztuki Szczepana Orłowskiego opanowała całkowicie cywilizacja, w której rządzą proktolodzy – chirurdzy zajmujący się chorobami jelita grubego i odbytnicy. Taki też – schwabowski, fekalny – jest język bohaterów dramatu. To cywilizacja, która poradziła sobie z rakiem i nie potrzebuje już natury, „bo sama nauczyła się fotosyntezy", nie jest również tożsama z kulturą, bo rządzi w niej tylko rozrywka. Nadrzędną wartość ma higiena, dlatego ludzie nie podają sobie ręki. Ludziom wmówiono, że poza cywilizacją nie dzieje się nic. Aids, bidet i tide nie chcą jednak w to wierzyć, a niezgoda na życie w cywilizacji odbytu pcha ich do ucieczki. Cywilizacja wywarła na nich niezatarte piętno: język bideta ogranicza się do rozumienia i wypowiadania komend, a aids został zaprogramowany na homoseksualizm, dlatego swój związek z tide może konsumować tylko symultaniczną masturbacją. Przewodniczy im bezwzględny i władczy bidet, który ma w głowie tajemniczy plan, a do jego realizacji zamierza wykorzystać naiwnych aidsa i tide. Konfrontacja z własnymi potrzebami i naturą jest dla nich szokująca. Okazuje się, że w lasach, z których istnienia nie zdawali sobie sprawy, kryją się tak zwani „wydaleni", nieudane produkty cywilizacji.

Para zaczyna wątpić w sens wyprawy i buntuje się przeciwko dyktaturze bideta; Wtedy pomaga im przypadek – bidet spada w przepaść. Aids i tide postanawiają kontynuować wyprawę na własną rękę i wdrapują się na górę, gdzie przebywa kupa ludzi  – świętych ojców, na co dzień zarządców pozacywilizacyjnych spalarni. Liczą, że u nich znajdą odpowiedź na pytanie o cel swojej wyprawy, jednak zdradza im to dopiero proktolog, który przewrotnie sugeruje im spotkanie z synem kolegi proroka. Na szczycie góry okazuje się, że jest on poważnie chory, a więc jest prawdziwym „wydalonym". Zdradza im sens ich wyprawy: zostali wybrani, by doświadczyć pośredniego odrodzenia, ale żeby to się stało, muszą odzyskać z pamięci swój szczęśliwy początek (cywilizacja pozbawiła ich realnej pamięci), a stanie się to, jak go zabiją. Syn kolegi proroka zniecierpliwiony ich wahaniem, popełnia samobójstwo. Tide i aids zgodnie z obietnicą pozbywają się jego ciała, a sami rzucają się w przepaść.

Język i forma dramatu oscylują pomiędzy surrealizmem, brutalizmem, Wernerem Schwabem i  Elfriede Jelinek. Oryginalna wizja pozbawionej sensu cywilizacji i niemożności ucieczki poza nią. Orłowski z szyderczym śmiechem polemizuje z rozumieniem człowieczeństwa jako umiejętności panowania nad naturą.