Po nas choćby kosmos

Autor: 
Berg, Sibylle
Przekład: 
Nowacka, Iwona
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
Sztuka opublikowana w „Dialogu” 12/2018
Obsada kobiety: 
1
Obsada mężczyźni: 
1
Szczegóły obsady: 
Dowolna liczba aktorów płci męskiej i aktorek płci żeńskiej; tekst podzielony na role męską/męskie i żeńską/żeńskie
Prapremiera polska: 
16.11.2018, Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, reż. Paweł Świątek

Sibylle Berg nie tyle kreuje dystopijną wizję Europy za kilkanaście lat, co po prostu dokonuje prognozy. I właśnie to jest przerażające. Eskalujące napięcia, radykalizmy, nacjonalizm, vox populi ujawniający się w Internecie, nagonka na wszystko i wszystkich, którzy nie pasują do pejzażu uładzonego państwa – cudzoziemców, mniejszości seksualne, ekologów, wegan…

 „Tutaj nikt nie osiągnął niczego ładnego, wszystkim z pysków kapie ślina, do tego wrzeszczą łamiącymi się głosami. I biada, jeśli odkryją dla siebie politykę, chcą wtedy swoje przeciętniackie pomysły na życie uczynić obowiązującym prawem, chcą zniszczyć to, co myśli albo czuje inaczej niż oni, z tymi ich białymi cielskami rasy panów, z tymi ich nieistniejącymi ustami i oczami, i włosami, a wieczorem nachlać się i zapalić, i nawciągać koksu, i jeszcze kurwy – hurra, ale fajne jest życie, jak się ma taką władzę”.

Tendencje faszystowskie objawiają się coraz silniej. Wszystko zdaje się dziać ot tak, bez przetaczającej się przez kontynent rewolucji. I właśnie „ot tak” żyje się ludziom z pokolenia millenialsów, nawet tym pozornie zaangażowanym w aktualną sytuację polityczną. Owa „nieznośna lekkość bytu” staje się ich ostatecznym przekleństwem.

Znamienne, że tylko lot w kosmos jawi się jako jedyna droga poprawy sytuacji. Postaci snują plany zbudowania idealnej, opartej na polityce równościowej kolonii na Marsie. Nie wszystkim udaje się opuścić tonący wrak planety Ziemia. Startująca rakieta zostawia bohaterów z „występującą z brzegów niemożnością”, na zgliszczach świata, bez woli i siły do zmiany status quo. Innym się poszczęściło – udają się na kosmiczną emigrację. Nie ma tu jednak wygranych i przegranych. Wszystkich łączy dojmujące poczucie samotności i porażki.

Berg świetnie wyczuwa i rozbraja głęboko ukryte miny – rozprawia się zarówno z fanatyzmem, jak i biernością, wychwytuje rozmaite światopoglądowe tarcia i tworzy z nich radykalny tekst o świecie, który my jeszcze mamy szansę ocalić.