Miejsce, którego nie ma

Autor: 
Szczerbowska, Małgorzata
Gatunek: 
Dramat
Szczegóły: 
tragikomedia ta powstała w ramach konkursu dramaturgicznego „Strefy Kontaktu” (Teatr Współczesny we Wrocławiu)
Obsada kobiety: 
5
Obsada mężczyźni: 
7

Miejsce, którego nie ma jest jak literacki Ogród rozkoszy ziemskich – piękno sąsiaduje z brzydotą, narodziny ze śmiercią, a dookoła rozciąga się panoptikum ekscentrycznych postaci oraz dziwnych wizji i retrospekcji głównej bohaterki, czyli Marty.

Dzień wigilii Bożego Narodzenia. Rodzina spotyka się w szpitalu  przy łóżku Zuzanny, nestorki rodu, podpiętej do aparatury podtrzymującej życie. Ale plan realistyczny, ze świetnie napisanymi dialogami, momentami przeradza się w surrealistyczną podróż. W barwnych, niekiedy absurdalnych obrazach klaruje się skomplikowany obraz życia rodzinnego. Czytelnik poznaje erotyczne życie Marty, relacje z mężem i randkę z dawnym obiektem westchnień, który, wygłaszając tyrady o sobie, nie daje jej dojść do słowa; pojawiają się wspomnienia z dzieciństwa, kiedy dziewczynki przekazywały sobie „wiedzę zakazaną” o seksie i ludzkiej anatomii. Opresywne społeczeństwo wtłacza dziewczynkom i kobietom do głowy szkodliwe przekonania – np. że miesiączki wiążą się z „nieczystością”, a kobieta musi być nieskalana. Zresztą całe społeczeństwo skonstruowane jest na stereotypach. Wiele uproszczonych przekonań oscyluje wokół cielesności, w szczególności wokół ciała niedołężnego. Babcia Zuzia traktowana jest jak nieświadoma niczego kukła – bądź jako dziecko. Sama sztuka zaczyna się monologiem niepełnosprawnego Sebastiana, który marzy o możliwości zaznania cielesnych rozkoszy. To znamienne, że w sztuce pojawia się zarówno obraz „umieralni” (babcia Zuzia wegetująca w szpitalu), jak i gabinetu ginekologicznego (poród Marty w finale, rozmowy z mężem Jakubem, w trakcie których analizują śmierć swojego związku).

Zagubienie Marty wyrażane jest za pomocą sugestywnych obrazów – np. gotowania swojej głowy w garnku czy wiosłowania na drewnianej łódce pośrodku morza. Skomplikowane, niekiedy toksyczne relacje między bohaterami znajdują ekwiwalent w formie krótkich, ale soczystych scen. Przewrotne poczucie humoru zaminowane jest gniewem. Szczerbowska nie przebiera w środkach – celuje między oczy.