I wtedy przyszła Mirna

Autor: 
Berg, Sibylle
Tytuł oryginalny: 
Und dann kam Mirna
Przekład: 
Granatowska, Anna
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
2
Obsada mężczyźni: 
0
Szczegóły obsady: 
można obsadzić większą liczbą osób
Prapremiera: 
24 września 2015 w Maxim Gorki Theater w Berlinie (reż. Sebastian Nübling)

 

Macierzyństwo to największe wyzwanie, z którym borykają się bohaterki Berg. Dzieci konfrontują je ze świadomością nieubłaganie upływającego czasu, powoli świtającym lękiem, że rojenia o błyskotliwej karierze raczej już się nie ziszczą, a brak energii i mentalnych zasobów nie pozwala już na to, by zbuntować się życiu, które wpadło w nieznośnie przeciętne koleiny. A jednak zapada nieomal heroiczna decyzja o gruntownej zmianie: ma nią być przeprowadzka na wieś, która w wyobrażeniach urasta do rangi upragnionego azylu, staje się synonimem niezależności i możliwości samostanowienia z dala od miasta, pomocy społecznej, zasiłków. Entuzjazm ich dzieci wobec tego pomysłu jest jednak odwrotnie proporcjonalny, a stosunek obu pokoleń do zmiany miejsca zamieszkania definiuje dwie całkowicie odmienne postawy życiowe.

Międzypokoleniowy konflikt w sztuce Sibylle Berg cały czas rozgrywa się również na drugiej płaszczyźnie, w odniesieniu do problemów i zjawisk współczesności takich jak równouprawnienie, zmiany klimatu, terroryzm, wszechwładza Google, wojny domowe, przeludnienie. To właśnie na tym tle rysuje się portret nowego pokolenia kobiet, symbolicznie reprezentowanego przez córkę bohaterki Mirnę, które rozwinęło całkowicie odmienne sposoby obchodzenia się z traumami, ideałami i lękami własnych matek.

 

  • Z recenzji Huberta Spiegela dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung“:

„Małe sprawozdanie ze stanu rzeczy: nie wygląda to dobrze. Szwajcaria? Już jej nie ma – opustoszałe terytorium wojny domowej bez dostępu do Internetu. Mężczyźni? W znacznym stopniu wymarli, dogorywają rzężąc. Kobiety? Ogłupiałe przez macierzyństwo albo załamane z powodu późnodziecięcych fantazji o wszechmocy. Społeczeństwo? Drgające tłumy zombie, do tego stopnia spazmatycznie wstrząsane swoimi licznymi lękami, że można by pomyśleć, że jeszcze żyje. Sibylle Berg? Dziarsko pisze dalej”.

  • Z recenzji Anne Peter dla portalu nachtkritik.de:

„Z właściwą sobie uszczypliwością Sibylle Berg bierze na celownik wielkomiejski, a co za tym idzie, pozwalający się uogólnić tylko w ograniczonym stopniu, model rodzicielstwa. Odsuwa on od siebie dorosłość ze względu na niedopełniony projekt samorealizacji, wmawiając sobie przy tym, że z dzieckiem życie może biec dalej dokładnie tak samo jak bez niego. W sprzeczności z tym stoi dziecięca tęsknota za zasadami i orientacją, za wzorami i bezpieczeństwem: „chcę porządnych rodziców. Mieszczańskich rodziców, którzy robią rzeczy starych ludzi. Na przykład na Facebooku”. Dzieci jako prawdziwi konserwatyści? Tę możliwość regresu oczywiście można uznać za przerażającą.”