Gdy zapada ciemność

Autor: 
Turrini, Peter
Przekład: 
Berlin, Aleksander
Gatunek: 
Dramat
Obsada kobiety: 
3
Obsada mężczyźni: 
5

Miejsce akcji: dwór ziemiański w południowej Karyntii
czas akcji: poniedziałek, 21 września 1959

Sztuka zaczyna się obrazkiem jak z Czechowa: słoneczny, leniwy, wrześniowy dzień. Piękny, bujny ogród otaczający ziemiańską posiadłość. Gosposia Else przygotowuje podwieczorek, wnosi na stół rozmaite smakołyki, karafkę z winem. Mamy wrażenie, że zaraz zacznie się sielankowa, adekwatna do otoczenia historia. Nic bardziej mylnego: przecież to Turrini. Na scenę wkraczają wiejskie chłopaki niosąc na ramionach trumnę z ciałem jednego z bohaterów. Ale to dopiero początek niespodzianek. Kolejno poznajemy bohaterów zamieszkujących piękny dwór, będący jedynie fasadą, pozostałością dawnych czasów.

Towarzystwo jest wielce ekscentryczne. Właścicielka, hrabina, nie cierpi, gdy ktoś zwraca się do niej "pani hrabino" - uważając to za pretensjonalne, każe mówić do siebie per "pani Schwarz"; dobiegająca czterdziestki córka Claire, jej sporo młodszy mąż Filip, kompozytor, rezydenci pozostający na utrzymaniu starszej pani: Wincent, poeta liryczny, malarz Giuseppe, a także doktor Meier-Waldhof, adwokat rodziny, 48 lat i wspomniana Else, wierna służąca, której pani Schwarz nie szczędzi złośliwości. Podskórnie toczy się drugie życie: córka chce ubezwłasnowolnić matkę, żeby przejąć kontrolę nad majątkiem, jej mąż nie ukrywa swoich skłonności do młodych chłopców i robi parobkom ze wsi drogie prezenty, rodzinny adwokat ma nazistowską przeszłość, Wincent jest kochankiem i utrzymankiem Claire, Giuseppe zalicza po kolei młodsze i starsze dziewczyny z pobliskiej wsi, wszyscy prowadzą beztroskie i próżniacze życie. Jak mówi jeden z nich: "Chodzi o to, żebym nie był zmuszony do podjęcia jakiejś idiotycznej pracy." Wszyscy są pozostałością przeszłej epoki, nie mają w ogóle zakorzenienia w rzeczywistości. Ostatnim, niemalże niemym bohaterem jest grubawy chłopak ze wsi, którego przyprowadził Filip, twierdząc, że jest on genialnym poetą. Alojz staje się zabawką wszystkich pozostałych, ale jego uporczywa i cicha obecność jest dobitnym i jedynym w swoim rodzaju komentarzem prowadzonych rozmów.

Akcja sztuki toczy się jednego dnia. Leniwe towarzystwo rozmawia biesiadując w ogrodzie. Rozmowa w niczym jednak nie przypomina salonowej konwersacji. Obnaża ich wzajemne relacje, poglądy i motywy postępowania.
Jak w kalejdoskopie pojawiają się w niej tematy znane z twórczości Turriniego - nawiązanie do nazistowskiej przeszłości Austrii, a Karyntii w szczególności, krytyka społeczeństwa tkwiącego w stagnacji i duszącego się we własnych stereotypach i uprzedzeniach, kontrowersyjne poglądy na sztukę.
W pewnym momencie Claire proponuje ulubioną zabawę. Kiedy zapadnie ciemność, Else zgasi światła w ogrodzie, a wtedy każdy z uczestników zabawy stanie się tym, kim chciałby być. Zapanuje całkowita dowolność, a do głosu dojdą marzenia. "Musimy pragnąć, inaczej umrzemy." - deklaruje kobieta. A jednak w tej zabawie Claire towarzyszy jedynie gruby Alojz. Reszta nie chce podjąć gry. Zapada ciemność.

Dzięki powołaniu do życia barwnych, oryginalnych postaci, umieszczeniu akcji w sielankowej scenerii i groteskowemu zacięciu tekst ma wdzięk i niepowtarzalną atmosferę. Turrini jest tu nie tyle skandalistą, ile wytrawnym autorem, który znakomicie potrafi poprowadzić grę z konwencją dziewiętnastowiecznego teatru, by powiedzieć coś ważnego o współczesnym społeczeństwie.

Joanna Olczakówna dla ADiT