Sylwetka Piotra Chrzana

W mieszkaniu profesora dzwoni dzwonek do drzwi. Poirytowany spóźnieniem swojego asystenta, starszy naukowiec niechętnie go wpuszcza. Profesor nie toleruje spóźnień, a nie mógł odebrać od niego telefonu, ponieważ, jak twierdzi, akurat się wypróżniał. Mężczyzna jest dość antypatyczny i traktuje asystenta niezwykle protekcjonalnie, mimo że ten broni  swojej habilitacji i ma już 42 lata. W sposób niemal sadystyczny podkreśla swoją przewagę. Ze stoickim spokojem młodszy mężczyzna pomaga profesorowi przygotować się do wyjścia na pogrzeb przyjaciela. Profesor i jego przyjaciel byli nierozłączni jak Doktor Jekyll i Mr Hyde.